Numer / Luty 2018

Jesteś tutaj: Strona głównaNumer Luty 2018

Tekst:      Anna Dąbrowska
Zdjęcia:  Anna Dąbrowska, shutterstock

Śladami Evity


Tagi:

Przejazd z lotniska do centrum Buenos Aires dłuży się. Taksówka mknie przez aleję Evy Peron. Po ciemku ta dość szeroka arteria wydaje się sennym majakiem – niska i wysoka zabudowa przeplatają się, z góry pada mdłe światło ulicznych latarni. Po ponad czternastu godzinach lotu jawa miesza się ze snem.

 

Do grobu Evy Peron na cmentarzu Recoleta w Buenos Aires zaprowadziły mnie koty. Jest ich tu pełno. Przemykają między nagrobkami jak duchy. Grób Evy mieści się daleko od głównej alei, stoi w rzędzie innych nagrobków i niczym specjalnym się nie wyróżnia, jest skromny, wręcz przeciętny. O tym, kto w nim leży, informują pamiątkowe tablice.
Schowali ją pięć metrów pod ziemią; głęboko, żeby już nikt jej stamtąd nie zabrał. Po ponad dwudziestu latach od śmierci i makabrycznej odysei przez dwa kontynenty Evita wreszcie zaznała spokoju w ojczystej ziemi. Jej grób odwiedzają wszyscy zwiedzający cmentarz, czasem trudno się przecisnąć. Miałam szczęście, bo kiedy dotarłam do grobowca, nikogo tam nie było. Sam na sam z legendą Ameryki Południowej. 
 
 
RÓŻOWY DOM
Casa Rosada to dom argentyńskich prezydentów. Z tyłu budynku mieszczą się balkony – to właśnie z tego miejsca Evita przemawiała do tłumów.
 
TRYBUNA LUDU
Aleja 9 Lipca to główna ulica Buenos Aires. Mieszczą się przy niej ważne instytucje i ministerstwa. W czasach Evity stanowiła ona scenerię licznych demonstracji i wieców.
 
WIELKA EVA
Dwa metalowe portrety Evity umieszczone na budynku Ministerstwa Zdrowia przy alei 9 lipca powstały z inicjatywy byłej prezydent Argentyny, Christiny Fernandez de Kirchner.
 

CZAS WALKI

 
Dzielnica Recoleta, pełna majestatycznych kamienic z charakterystycznymi kopułami, przez jakiś czas była domem Marii Evy Duarte. Aktorka amatorka urodziła się w oddalonym o 300 km na zachód od Buenos Aires prowincjonalnym Los Toldos, położonym na płaskiej jak stół Pampie. Ale zanim zamieszkała na Recolecie, wynajmowała pokoje i klitki, codziennie prała swoją jedyną sukienkę i szukała szczęścia, pozując do zdjęć i chodząc na castingi. Ambitna, uparta i wytrwała w dążeniu do celu miała być już całe życie. Jako niemałżeńskie, pochodzące z niezamożnej rodziny dziecko była zahartowana, a przyjazd do stolicy uzbroił ją w nieprzepuszczający drwin i krytyki pancerz. Stojąc przed grobem compañery Evity, nieświadomie weszłam na szlak, którym będę zwiedzać Buenos Aires.
Eva Duarte odnosi sukces, staje się wziętą aktorką, występuje w reklamach. Kobieta o gęstych blond włosach i okrągłej twarzy z idealną alabastrową cerą nie jest jednak przykładem klasycznej piękności. Ale nadrabia wdziękiem i strojem. To z pewnością pomogło jej zrobić wrażenie na Juanie Peronie. 22 stycznia 1944 r. ten pułkownik, wybijający się powoli na gwiazdę argentyńskiej wojskowej junty, organizuje wieczór charytatywny na rzecz ofiar trzęsienia ziemi w San Juan. Na zaproszenie przybywają rodzime gwiazdy, w tym dwudziestopięcioletnia Eva Duarte. Z budynku Luna Park Arena wychodzą razem i od tego momentu ich cel jest jasny – wziąć szturmem Argentynę. 
Miejsce, w którym Eva poznała przyszłego męża, istnieje do dziś. To zwarta i nieco przysadzista budowla, oddająca architektonicznego ducha czasów, w których powstała, czyli lat 30. Szpecą ją jedynie współczesne reklamy zawieszone nad wejściem, które zasłaniają starą płaskorzeźbę przedstawiającą trzech koszykarzy.
Eva pojawiła się w życiu Juana Perona w decydującym momencie. On sam, choć ambitny, nie miał charyzmy, brakowało mu talentu do porywania tłumów. Młoda, inteligentna, pochodząca z ludu dziewczyna miała wszystkie potrzebne cechy, by stać się niepisaną duchową przewodniczką narodu i umiejętnie grać na ludzkich emocjach, co pokazała niejednokrotnie w swoim przedwcześnie zakończonym życiu. Od dnia ich pierwszego spotkania przyszli państwo Peron już wspólnie podążali wytyczoną przez Evę ścieżką po władzę.
O tym, że Evita miała w sobie niezwykłą moc i umiejętność pociągania tłumów, świadczy fakt, że wyciągnęła Perona z więzienia. Został aresztowany, ponieważ jego postać stawała się coraz bardziej popularna, zagrażając tym samym rządowemu porządkowi. Eva nie siedziała bezczynnie – pracowała w Radiu Belgrano i w audycjach nawoływała do masowych protestów mających na celu zwolnienie Juana Perona. Potem był skromny ślub – pan młody miał wówczas 48 lat, a jego narzeczona 23 lata mniej. W 1946 r. Juan Peron został dwudziestym dziewiątym prezydentem Argentyny.
 

DESCAMISADOS! COMPAÑEROS!

 
Czujesz, że coś w twoim życiu jest nie tak? Pracodawca jest nieuczciwy, a czynsz za wysoki? Masło drożeje? Protestuj! Śmiało! W Argentynie społeczeństwo manifestuje oburzenie, maszerując aleją 9 Lipca na plac Majowy przed Casa Rosada (Różowy Dom), siedzibę prezydenta. W czasach Evity tłumy gromadziły się pod balkonami wychodzącymi na plac Majowy z tyłu budynku, a ona wygłaszała płomienne przemówienia do swoich descamisados, ludzi bez koszul, choć tak naprawdę chodziło o ludzi bez marynarek, ciężko pracujących obywateli, dla których Eva jaśniała na firmamencie jak najwspanialsza gwiazda. 
Kiedy przemawiała z balkonu Różowego Domu, Peron i jej miłość do niego oraz oddanie ukochanym descamisados w walce na rzecz najuboższych były zawsze głównym tematem. Każdy chciał jej chociaż dotknąć, ogrzać się w blasku argentyńskiej Damy Nadziei. Nic dziwnego, że kiedy umarła, Argentyna okryła się głęboką żałobą. Kochali ją. Obsesyjnie, mocno, żarliwie. 
Ukochani descamisados Evity, jej armia złożona z ludzi pracy, biedaków, kobiet i dzieci, w deszczu stała pod Casa Rosada i czekała na cud, który nie nadszedł. Evita zmarła za murami Różowego Domu w dniu 26 lipca 1952 r. na zaawansowanego raka szyjki macicy. W tym samym czasie przez Argentynę motocyklem, w towarzystwie przyjaciela Alberta Granady, podróżował Ernesto Guevara, późniejszy Che, El Comandante i bohater rewolucji kubańskiej, drugi po Evicie najbardziej znany Argentyńczyk.
Casa Rosada to przepiękny budynek w kolorze zgaszonego malinowego różu. Natomiast plac Majowy otaczają ciekawe zabudowania w tym katedra Trójcy Przenajświętszej, miejsce pracy duszpasterskiej kardynała Jorge Mario Bergoglio, obecnego papieża Franciszka. Jednak plac Majowy oraz aleja 9 Lipca to również miejsca demonstracji i rozruchów, nie zawsze jest tam bezpiecznie. Różowy Dom nierzadko musi chronić policja. Przypadkowo wpakowałam się na manifestację CGT, czyli Powszechnej Konfederacji Pracujących. Za życia Evity była to jedna z głównych wspierających ją organizacji.
 

TWARZ ARGENTYNY

 
Eva pochodzi z biedy i nienawidzi bogaczy, którzy tylko udają działalność na rzecz najuboższych. Denerwują ją kobiety z wyższych sfer, których praca sprowadza się do organizowania sierot w grupy i wysyłania ich na ulice w celu zbierania pieniędzy. Eva zakłada fundację własnego imienia, której siedzibą staje się budynek Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych. Jednak obiekt nie jest aż tak reprezentacyjny, aby wystarczająco godnie upamiętnić swoją bohaterkę. Z inicjatywy byłej prezydent Argentyny, Cristiny Fernandez de Kirchner, na gmachu Ministerstwa Zdrowia, który góruje nad aleją 9 Lipca, zawisły ciekawe portrety.
Aby utrwalić pamięć o Evie Peron i jej działalności, po obu stronach schodkowej fasady budynku umieszczono (w 59. rocznicę śmierci Evity) gigantyczne portrety z metalu. To tylko kontury, ale robią wrażenie, po zmroku zaś otacza je iluminacja, dzięki której włosy Evy zabarwiają się na blond, a ubranie na różowy kolor. Z jednej strony widzimy wariację na temat oficjalnego portretu pierwszej damy, z drugiej – Evę z mikrofonem przemawiającą do tłumów w pełnym emocji stylu. Konstrukcję widać z daleka, a o sam budynek dosłownie można się potknąć, stoi bowiem prawie na środku szerokiej alei.
A jak wyglądała praca Evity i jej fundacji? Działania koncentrowały się na wspieraniu najuboższych. Walczyła o prawa kobiet, zrównała status dzieci niemałżeńskich z małżeńskimi, organizowała wakacje dla najmłodszych. Dzięki niej powstawały nowe szkoły, szpitale, kształcono nauczycieli i służbę medyczną, pielęgniarki uczyły się fachu i robiły prawa jazdy. Evita była tam, gdzie potrzebowano jej najbardziej, zawsze wśród ludzi. Bardzo kochała dzieci. Nie miała własnych. Przemierzała Argentynę wzdłuż i wszerz, żeby dotrzeć do wszystkich. Wywalczyła dla kobiet prawa wyborcze. 
Jej portrety wisiały w prywatnych domach, traktowano ją jak świętą. Evita była dowodem na to, że droga do sukcesu jest otwarta dla wszystkich i że z biedy można się wyrwać – olśniewała strojem, fryzurą, makijażem i biżuterią. Mówiła ludziom: „Mnie się udało, wy też tak możecie”. I wszyscy jej wierzyli. Evita była siłą sprawczą i napędzała zmiany w swoim kraju – skostniałym, pełnym niesprawiedliwości i wyzysku. Była dla ludzi, o siebie nie dbała. Każdy dzień Evy był wypełniony pracą i spotkaniami. Nie umiała odpoczywać, nie jadła regularnie, spała mało. Eksploatowała ciało niezwykle intensywnie, ignorowała postępującą chorobę. To ona, a nie Peron, była twarzą Argentyny. 
 
 
PAMIĄTKI 
PIERWSZEJ DAMY
Muzeum Evity przechowuje jej stroje i fotosy. Dzięki temu można poznać Evę i jej życie, a także dowiedzieć się, jak wyglądał jej zwykły dzień.
 
DON’T CRY FOR ME ARGENTINA
Eva Peron została pochowana na cmentarzu Recoleta. Przed nagrobkiem każdego dnia ustawiają się tłumy zwiedzających.
 
 
 

WRÓCĘ I BĘDĘ MILIONAMI

 
Do Museo Evita w Buenos Aires weszłam na godzinę przed zamknięciem. Dobrze, że nie jest duże. Zgromadzono tu zdjęcia, filmy oraz rzeczy osobiste należące do Evy. Piękna czarna sukienka w kwiatowy wzór i dzisiaj byłaby modna. Torebeczki, kapelusze, buty to małe arcydzieła. 
Evitę ubierał sam Christian Dior. Podczas Tęczowej Podróży do Europy w 1947 r. Evita odwiedziła Francję, gdzie nie tylko zaoferowała argentyńską pomoc dla narodu francuskiego, ale także posłuchała rad wybitnego projektanta, który zasugerował jej... zmianę fryzury. Zamiast wydatnego loka nad czołem zalecił jej gładkie uczesanie i upięcie włosów w pokaźny kok nad karkiem. Nowa fryzura Evity okazała się iście polityczna, bowiem struktura masywnego koku miała symbolizować zaciśnięte pięści wymierzone przeciwko oligarchii. Inną interpretacją uczesania były kłosy zboża, odnoszące się do naturalnego bogactwa Argentyny. Poza tym to właśnie Dior wymyślił dla Evy taki krój sukienek i garsonek, aby maskował niezbyt obfity biust i wymęczony ciężką chorobą, zdeformowany brzuch.
Muzeum oraz fundacja imienia Evity kultywują pamięć o niej. Dokumentują jej życie, gromadzą materiały i dokumenty, organizują wystawy. Samo muzeum mieści się w pięknym budynku przy Lafinur 2988 w dzielnicy Palermo. Wysokie stropy, wypastowane drewniane podłogi, a na zewnątrz bogato zdobiona metalowa furta i podcienie – pamięć o Evicie jest podtrzymywana w zachwycającej przestrzeni.
Podobizny Evity można kupić wszędzie. Jej twarz spogląda z portretów, kartek pocztowych czy plakatów. Tuż obok niej Ernesto Che Guevara na breloczku i papież Franciszek na magnesie. W Museo Evita wraz z biletem otrzymuje się pocztówkę z oficjalnym portretem Madonny Descamisados. Jej wizerunek widnieje na banknocie o nominale 100 pesos argentyńskich. Evita żyje w sercach Argentyńczyków. Ma to, o czym marzyła, czyli nieśmiertelność i żywą pamięć. Volveré y seré millones! – „Wrócę i będę milionami!”. 


wstecz
Podziel się!


Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
Probier Leasing
sp. z o.o. sp. k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk