Numer / Grudzień 2011

Jesteś tutaj: Strona głównaNumer Grudzień 2011

Tekst:      Piotr Trybalski
Zdjęcia:  Piotr Trybalski, Jacek Polakiewicz, Mateusz Zaręba, UM Lewocza

Po dwóch stronach karpackiej przełęczy


Tagi: Mateusz Zaręba , Audiobook , Piotr Trybalski , Lewocza , Stary Sącz , 2011 , Góry , Karpaty , Słowacja , Polska , Europa , Grudzień , Jacek Polakiewicz , ZA DARMO

Polski Stary Sącz i słowacka Lewocza to współpracujące ze sobą przygraniczne, karpackie miasteczka. Warto zarezerwować dłuższy weekend, by wyruszyć w pełną atrakcji transgraniczną wyprawę do jednego z najstarszych polskich miast i dalej, na południe, na słowacką stronę.

Starszy i mniejszy brat Nowego Sącza położony jest w uroczym miejscu, w widłach dwóch słynnych rzek – Dunajca i Popradu. Blisko stąd nad popularny Przełom Pieniński. Jeszcze bliżej do Piwnicznej, gdzie szerokie łodzie wożą po Popradzie spragnionych wrażeń turystów na 10-kilometrowej trasie do Rytra. Poprad swoje źródła ma w Tatrach, ale po ich południowej, słowackiej stronie. Dalej biegnie, mijając niewielkie, słowackie miasteczka i wioski, walczy z górami, by w końcu, przełomem, spokojnie wpaść w ramiona Dunajca, tuż pod Starym Sączem. W ramiona – tym razem polskiego króla – Jana III Sobieskiego wpadła tu też królowa Marysieńka, gdy czekała na swojego oblubieńca, który w roku 1863 wracał w chwale z Odsieczy Wiedeńskiej. Ich spotkanie było, jak donoszą stare księgi, romantyczne, bo i związek obojga to od początku do końca romantyczna, piękna historia. Ach, co to były za czasy! Stary Sącz był wówczas ważniejszy od samego Wiednia. I chociaż mało kto o tym pamięta, to jednak niektórzy mieszkańcy stolicy Austrii po dziś dzień są wdzięczni polskiemu władcy, że zamiast po turecku mogą porozumiewać się w swoim ojczystym języku.

 

 
CHOCHOLI PEJZAŻ
Widok na Stary Sącz z Miejskiej Góry.
 
PONADCZASOWE DŹWIĘKI
Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej jest coroczną imprezą o 30-letniej tradycji i międzynarodowym zasięgu. W ramach festiwalu prezentują się najwybitniejsi wykonawcy i zespoły muzyki dawnej z całej Europy.
 
SAMOTNIA KSIĘŻNEJ
Klasztor klarysek został ufundowany przez św. Kingę w 1280 r. Zamieszkała w nim po śmierci swojego męża, Bolesława Wstydliwego.

 

MIASTO WĘGIERSKIEJ KRÓLEWNY

 

Małe, nieco opuszczone, przygraniczne miasteczko czasy świetności ma dziś dawno za sobą. Dlatego spacerując po uroczym, starosądeckim rynku, wybrukowanym kamiennymi otoczakami pochodzącymi wprost z koryta Dunajca, ciężko wyobrazić sobie tamte, królewskie czasy. Z balkonu kawiarni „Marysieńka” można, zajadając pyszne pierogi z kaszą i szpinakiem, poobserwować niespieszne życie starosądeczan. Dookoła rynku stoją niewielkie, odnowione kamieniczki z oryginalnymi, ręcznie wykonanymi szyldami. Jest tam słynny, biały Dom na Dołkach, gdzie mieści się muzeum regionalne i izba pamięci księdza Józefa Tischnera, który urodził się właśnie tutaj, w Starym Sączu. Z balkonu świetnie widać też strzelistą wieżę klasztoru klarysek, ufundowanego w roku 1280 przez św. Kingę, księżniczkę węgierską. To kolejna romantyczna historia, w której wprawdzie nie ma żadnych damsko-męskich skojarzeń, ale jest bezinteresowne i całkowite poświęcenie się ziemi i ludowi Sądecczyzny. Dzięki królewnie węgierskiej Stary Sącz dostał szansę na rozwój – to za jej sprawą rozwinął się na tych terenach handel solą. Wpływy z niego sprawiły, że drewniane miasto zaczęło szybko się rozwijać, a ludziom żyło się lżej.
W czerwcu 1999 roku papież Jan Paweł II ogłosił Kingę świętą. Mszy papieskiej, po której do dziś został oryginalny ołtarz, towarzyszyło ponad 650 tysięcy wiernych. Klimat Starego Sącza przyciąga pielgrzymów, dla których zaprojektowano tu specjalny Szlak Papieski, łączący wszystkie miejsca związane z Ojcem Świętym. Przyciąga też artystów na jeden z najsłynniejszych na świecie Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej. Międzynarodowy Plener Malarski odwiedzają artyści i performerzy zaliczający się do awangardy współczesnej sztuki. Zaś na Starosądecki Jarmark Rzemiosła docierają głównie twórcy ludowi z Węgier, Czech i Słowacji. Szczególnie Słowacja ze Starym Sączem ma wiele wspólnego. Łączy je cesarsko-królewska historia i to, co z niej pozostało: wspaniała kuchnia, którą na Zachodzie określono by jako fusion, tutaj zaś jest po prostu mieszanką wpływów, które przez setki lat kształtowały smak mieszkańców. Jak smakuje kuchnia polsko-słowackiego pogranicza? Można się przekonać, odwiedzając chociażby Restaurację Staromiejską. A tam zamówić haluszki z bryndzą, skwarkami i gulaszem wołowym Pörkölt, rozgrzać się wyrabianym na miejscu podpiwkiem i wyobrazić sobie, jak to było za czasów Franciszka Józefa.

 

 
PANORAMA W STYLU RYTRO
Widok na położoną w dolinie Popradu wieś Rytro.
 
ZRUJNOWANY GIGANT
Zamek Spiski z przełomu XI i XII wieku jest zaliczany do największych tego typu obiektów w środkowej Europie. Cały kompleks zamkowy zajmuje powierzchnię ok. 4 ha. Większość zamku jest zniszczona, choć część murów już odbudowano.
 
POSTRACH LEWOCZAN
Na Placu Mistrza Pawła stoi kuta „klatka hańby” z 1600 r. Pierwotnie stała na miejscu dzisiejszego kościoła ewangelickiego. Później była własnością rodziny Probstnerów, którzy ponownie darowali ją miastu w 1933 r.

 

DALEJ, NA POŁUDNIE!

 

Jeśli ktoś dotrze do Starego Sącza na rowerze, powinien wybrać się w jedną z najbardziej urokliwych, ale i wymagających tras w kierunku Słowacji. Początkowo prowadzi ona wzdłuż Popradu, po płaskim, aż w końcu wspina się na wysokość 766 m n.p.m., na graniczną niegdyś przełęcz Vabec, skąd rozpościera się malowniczy widok. Stąd też biegną główne piesze szlaki na okoliczne, niespełna 900 m n.p.m. wzgórza widokowe.
Z przełęczy Vabec na kolarzy i zmotoryzowanych czeka stromy zjazd w dół, do Starej Lubowli, nad którą góruje renesansowy zamek z początku XIV wieku. Trasa ta jest pozostałością po popularnym przed wiekami szlaku z Węgier do Krakowa przez słowacki Szarisz, Spisz i polskie Beskidy. Spisz należy bez wątpienia do najpiękniejszych regionów Słowacji. Od zachodu oparty o masywne Tatry, z pięknymi panoramami, wielkimi dolinami, sąsiaduje z Parkiem Narodowym Słowacki Raj. Prawdziwą perłą regionu jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO Lewocza, miasteczko, które w połączeniu ze Starym Sączem tworzy ciekawy cel weekendowego wypadu. Lewocza wzbogaciła się na handlu i podatkach. W XIV wieku prawo składu przyznane temu miastu obowiązywało wszystkich handlujących i podróżujących. Ci musieli zatrzymać się na kilkanaście dni w Lewoczy i wystawić mieszkańcom towary na sprzedaż. A że jeść i spać musieli – miasto kwitło.
W Lewoczy znajduje się jeden z większych w tej części Europy rynek, z dziesiątkami kamienic dookoła, z których najstarsza pamięta XVI wiek. Dziś są odrestaurowane i mieszczą hotele, restauracje oraz muzea – w tym to najważniejsze: Dom Mistrza Pawła.

 

 
 
 
CZY MISTRZ PAWEŁ BYŁ UCZNIEM WITA STWOSZA?
„Nie wiedziała, że z domu pójdzie w dalekie światy i że drzewo przemieni w ludzi, ptaki i kwiaty”.
(Konstanty Ildefons Gałczyński, „Wit Stwosz”)
 

ŚLADAMI MISTRZA

 

Mistrz Paweł z Lewoczy, artysta rzeźbiarz, swoje szlify w zawodzie miał pobierać u Wita Stwosza w Krakowie. Skuszony przez białogłowę osiadł w Lewoczy i pozostawił po sobie najwyższy na świecie drewniany ołtarz gotycki, który można oglądać w kościele św. Jakuba, na samym środku lewoczańskiego rynku. W dowód wdzięczności Słowacy wybrali Mistrza Pawła na osobowość tysiąclecia.
Zwiedzających rynek zaskoczyć może fakt, że na jego środku, tuż obok magistratu, powstał miejski park. To symbol czasów – gdy Lewocza straciła na znaczeniu handlowym, plac częściowo zamieniono na miejsce rekreacji. Tuż obok parku znajduje się klatka hańby – oryginalny pręgierz, który wykorzystywano do publicznego piętnowania złych uczynków mieszkańców.
Miasta nie zalewają tłumy turystów, jest cicho i spokojnie. No chyba, że trafi się tu latem w czasie Dni Mistrza Pawła, na przedstawienie Tajemnicza Lewocza czy Karpacki Targ Rzemieślniczy. Wówczas jest naprawdę tłoczno.
Lewocza to dobra baza wypadowa dla aktywnych turystów. Spędzając noce pod zabytkowymi sklepieniami hotelowych pokojów, za dnia można wybrać się na tor motokrosowy i poszaleć na quadach lub enduro, zaś Lewocka Magistrala Rowerowa przyciąga zaawansowanych miłośników górskiej turystyki rowerowej. Zimą w Dolinie Lewockiej działają trzy wyciągi narciarskie.
Prawdziwe skarby można odkryć w Górach Lewockich, na północ od miasta. W latach 50. minionego wieku obszar Javorina został całkowicie zamknięty i zamieniony na ogromny poligon. Wysiedlono mieszkańców, pozostawiwszy rozproszone wsie i osady. W tym roku teren został oficjalnie otwarty. Po armii pozostała spora sieć nieźle utrzymanych dróg oraz ogromne połacie pól i lasów. Te tereny powoli odkrywają miłośnicy rowerów górskich i piesi turyści, którzy szukają miejsc, gdzie można zaznać błogiego spokoju.



wstecz
Podziel się!

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
Probier Leasing
sp. z o.o. sp. k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk