Numer / Październik 2011

Jesteś tutaj: Strona głównaKonkurs

Tekst:      Andrzej Bober
Zdjęcia:  Andrzej Bober

Pod przywództwem reżysera


Tagi: ZA DARMO , Korea Północna , Andrzej Bober , Październik , Artykuł konkursowy , 2011 , Azja

„Film powinien wyprzedzać realia. Powinien na nie wpływać tak, jak artykuł wstępny w gazecie „Partia”. Jego zadaniem jest mobilizacja na każdym etapie walki rewolucyjnej!”
Kim Dzong Il

Media w Korei Północnej są ściśle kontrolowane przez państwo. Odbiorniki radiowe już w momencie zakupu przestawione są na odbiór częstotliwości, na których nadaje północnokoreańska agencja informacyjna. Pozostałe częstotliwości są blokowane, a radia zabezpieczone plombami tak, by niczego nie zmienić. Za zerwanie plomb grożą poważne konsekwencje. Podobnie „nastrojone” i zaplombowane są też telewizory. Telewizja państwowa nadaje na dwóch kanałach relacje z posiedzeń plenarnych, defilad, z wizyt Kim Dzong Ila w fabrykach czy informacje o nowych rekordach produkcyjnych. Niemniej, od czasu do czasu, w weekendy, można spodziewać się fabularnego filmu, rodzimej, północnokoreańskiej produkcji.
Dzieci mają wtedy okazję obejrzeć bajkę, w której spersonifikowane ziemniaki walczą ze stonką ziemniaczaną. Dorośli natomiast z filmu po bajce dowiedzą się, kto jest największym wrogiem kraju lub kto dybie na suwerenność jedynego na świecie „atomowego mocarstwa”, za jakie sama się uważa Korea Północna. Z jednej strony, propaganda zapewnia obywatelowi rozrywkę, z drugiej – edukuje go, by wiedział, jak żyć i być szczęśliwym. Filmy zawierają wskazówki praktyczne. Uczą, jak ugotować coś z niczego, jak spędzać wolny czas z pożytkiem dla kraju, jak uszczęśliwiać strapionego problemami lidera partii, Ukochanego Przywódcę, Kim Dzong Ila.

 

 
STATYŚCI NA PLAN!
Szary tłum za chwilę przywdzieje kolorowe kostiumy i zagra radosne życie.
 
DEKORACJE FILMOWE
Chatki wzorowane na te z okresu panowania dynastii Yi.
 
PIRACI Z KARAIBÓW 5
Jeszcze nie teraz. To stare plakaty zachęcające do obejrzenia filmów o zasłużonych towarzyszach i złych imperialistach.

 

„Reżyser powinien być przywódcą grupy kreatywnej”

Kim Dzong Il

 

Bilety kinowe są tanie. Do kin trafiają głównie filmy rodzimej wytwórni. Czasami można jednak obejrzeć nawet wielkie produkcje hollywoodzkie. Szczególnie te, obrazujące wątpliwe moralnie postępowanie Amerykanów czy nękające ich klęski i katastrofy. Dzięki temu do kin trafił tu „Titanic” Jamesa Camerona. Fani kina mają też do wyboru szereg innych „wyciskaczy łez”, z fabułą najczęściej nawiązującą do wojny koreańskiej lub okupacji japońskiej.
Przy odrobinie szczęścia można uzyskać zgodę na wizytę w państwowym studiu filmowym, określanym mianem „północnokoreańskiego Hollywood”. U jego bram stoją uzbrojeni w broń półautomatyczną strażnicy. Historię studia z dumą prezentuje jeden z zarządców obiektu. Wielka przygoda Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej z filmem rozpoczęła się w 1947 roku. Wtedy to 15 kilometrów na północ od stolicy, na powierzchni 100 hektarów powstało serce filmowej propagandy KRLD z „zakulisowym miastem” o powierzchni 80 hektarów i 220 budynkami. Przy wejściu ustawiono wykonany z brązu pomnik. To Kim Ir Sen w towarzystwie grupki wsłuchujących się w niego aktorów. Zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej widać pierwsze inscenizacje do filmów historycznych. Korea Południowa będzie w nich przedstawiona jako kraj rozwiązły moralnie i mocno „zapuszczony”, z licznymi miejscami rozpusty i uciech.
Znajdziemy tu też makiety zabudowy Seulu z lat trzydziestych XX wieku i chatki z okresu panowania dynastii Yi. Osoby odwiedzające to miejsce mogą po uzyskaniu zgody przebrać się za króla lub królową i sfotografować na tronie obitym skórą lamparta. Nam nie pozwala na to czas, więc idziemy dalej, wśród zmieniających się inscenizacji.
W północnokoreańskim miasteczku filmowym powstaje rocznie od 20 do 40 filmów. Są tutaj studia w pełni wyposażone w sprzęt do zapisu dźwięku, obrazu, efektów specjalnych i obróbki filmu. Na co dzień zatrudnionych jest tu około 150 aktorów – absolwentów pjongjańskiej Wyższej Szkoły Dramatu i Filmu. Poza okresami zdjęciowymi miasteczko jest niemal wyludnione.

 

 

„Film jest sztuką rozumienia”

Kim Dzong Il

 

Przewodnik zapewnia, że Kim Dzong Il blisko 600 razy zaszczycił to miejsce swą obecnością. Udzielił też ponad 10 tysięcy wskazówek dotyczących reżyserii i gry aktorskiej. Jednak niektóre źródła podają, że wizyt tych było ponad 10 tysięcy, a więc tyle, co bezcennych wskazówek. Zarówno reżyserzy, jak i aktorzy oraz scenarzyści, uzyskali od genialnego lidera coś w rodzaju „Biblii filmowej”. Można i warto ją kupić. Są to spisane wskazówki, dzięki którym operatorzy mogą kręcić filmy doskonałe. Pierwszych rad co do reżyserii i gry aktorskiej miał Kim Dzong Il udzielać już w wieku 7 lat. W żadnym z filmów, przez wrodzoną skromność, nie umieścił jednak swego nazwiska. Jak zapewniają miejscowi aktywiści, swoje filmowe zaangażowanie lider KRLD okupił chorobą oczu, gdyż chcąc odbudować zniszczony przemysł filmowy, nie spał po nocach. Teraz z tego właśnie powodu musi stale nosić ciemne okulary.
W 1973 roku w Pjongjangu ukazała się licząca 83 strony publikacja „Theory of Cinematic Art”, a po niej kolejna „The Character and the Actor” (38 stron) oraz inna, nieco dłuższa (68 stron) pod tytułem „The Cinema and Directing”, których autorstwo przypisuje się Kim Dzong Ilowi. „Pierwszy reżyser” i „największy na świecie znawca filmu” udzielił w nich bezcennych wskazówek obecnym i przyszłym pokoleniom artystów filmowych. Kim Dzong Ilowi bez reszty oddani są wszyscy filmowcy, gdyż, jak głosi oficjalna propaganda, „od nikogo nie są w stanie uzyskać cenniejszych wskazówek, jak od posiadającego niczym nieskrępowany umysł – Kim Dzong Ila”.

 

 

„Rola reżysera tworzącego w systemie socjalistycznym różni się fundamentalnie od roli reżysera w społeczeństwie kapitalistycznym.”

Kim Dzong Il

 

Podobnie jak w hollywoodzkich produkcjach, tak i w pjongjańskich filmach, można doszukać się motywów przewodnich. Najczęściej pojawiającym się jest walka z japońskim najeźdźcą, wojna z „amerykańskimi szakalami” czy „sprzedajną” Koreą Południową, której władze zdradziły naród koreański, zaprzedając się imperialistom, a tym samym, grzebiąc szanse na narodową jedność Korei. Niemal codziennie można śledzić na szklanym ekranie losy zasłużonych towarzyszy, patriotów, rewolucjonistów, partyzantów i ofiar japońskiego lub amerykańskiego imperializmu. Często poruszane są problemy koreańskiej tradycji rewolucyjnej. Przykładami takich produkcji są m.in. „Moja wioska rodzinna”, „Nieśmiertelny ptak”, „Patriota”, 8-odcinkowy serial „Gwiazda Korei” czy „Rododendron”, możliwe do zdobycia także w Polsce.
Nieśmiertelnymi klasykami w Korei Północnej są filmy: „Morze krwi” oraz „Kwiaciarka”. Pierwszy z nich stanowi opowieść o młodej farmerce, która w latach 30. XX wieku zdała sobie sprawę, że jedyna słuszna droga życia wiedzie przez rewolucję. Z tego powodu główna bohaterka podejmuje heroiczną walkę z japońskim okupantem. Drugi z kolei, nakręcony w 1972 roku, przedstawia losy 16-letniej dziewczyny sprzedającej kwiaty, by móc wyżywić siebie i chorą matkę. Film ukazuje nie tylko tragiczne położenie dziewczyny, ale całego narodu koreańskiego znajdującego się wówczas pod okupacją japońską. Co ciekawe, ekranizacja tej historii została wyróżniona nagrodą specjalną na festiwalu filmowym w czechosłowackich Karlowych Warach.
Nawet filmy animowane nie są wolne od treści propagandowych i rewolucyjnych. Każda bajka niesie ze sobą polityczny, „głębszy” przekaz. Jak przyznaje w nielicznych wywiadach jeden z północnokoreańskich rysowników-animatorów Jong Chol Ho: „Przez animację możemy powiedzieć dzieciom, że powinny kochać swój kraj”.

 

 
PÓŁNOCNOKOREAŃSKIE HOLLYWOOD
Wytwórnia filmowa KRL-D zajmuje obszar 100 hektarów.
 
 
 

„Reżyseria jest sztuką prowadzenia widza”

Kim Dzong Il

 

Wiadomo, że Kim Dzong Il od wczesnych lat jest fanem filmu, a informacje o jego prywatnej kolekcji filmowej liczącej ponad 20 tysięcy filmów nieustannie przewija się przez media. Lider KRLD, według doniesień południowokoreańskich agencji, lubuje się w produkcjach zachodnich. Jest podobno fanem takich filmów, jak „Rambo”, „Godzilla” czy przygód słynnego agenta MI6 – Jamesa Bonda. Oczywiście, poza dwudziestą częścią „Śmierć nadejdzie jutro”, w której słynny agent 007 grany przez Pierce’a Brosnana, uczestniczy w misji na terenie Korei Północnej, w pobliżu strefy zdemilitaryzowanej. Nieskrywany podziw Kim Dzong Il wyraża wobec zmarłej niedawno Elizabeth Taylor, choć jedną z największych miłości dyktatora była aktorka filmowa, Sung Hye Lim. Uczucie to Kim Dzong Il długo ukrywał przed ojcem, gdyż wybranka należała do rodziny o „złym pochodzeniu” – wrogiej klasy, z którą walczył Kim Ir Sen. Z miłości tej narodził się najstarszy syn Kim Dzong Ila – Kim Dzong Nam. Sung musiała rozstać się z Kim Dzong Ilem i opuścić kraj, udając się do Moskwy. Rozstanie przypłaciła załamaniem nerwowym, a w 2002 roku zmarła.
Żaden film fabularny nie oddał dotąd prawdziwego obrazu „ostatniego raju na ziemi” – Korei Północnej. Póki co, największą z ról odgrywa na co dzień Kim Dzong Il, kierując rzeszą 23 milionów statystów.



wstecz
Podziel się!


Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
Probier Leasing
sp. z o.o. sp. k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk