Numer / Grudzień 2011

Jesteś tutaj: Strona głównaKonkurs

Tekst:      Agnieszka i Włodzimierz Bilińscy
Zdjęcia:  Agnieszka i Włodzimierz Bilińscy

Ruhnu - wyspa dowcipnisiów


Tagi: Audiobook , Agnieszka i Włodzimierz Bilińscy , 2011 , ZA DARMO , Ruhnu , Estonia , Europa , Wyspy , Artykuł konkursowy , Grudzień

Ruhnu to mająca zaledwie 5 km długości estońska wysepka leżąca na Bałtyku, otoczona brzegami Estonii i Łotwy. Przez całe wieki była niemal całkowicie odcięta od świata ze względu na oddalenie od uczęszczanych szlaków. Za czasów sowieckich stacjonowały tu radzieckie wojska, co sprzyjało dalszemu wyobcowania tego miejsca. Izolacja sprawiła, że mieszkańcy mają odmienne zwyczaje, gwarę, a nawet... poczucie humoru. Nie trafia tu wielu turystów, a warto poznać tę Perłę Zatoki Ryskiej.

 

Na Hawajach gości honoruje się girlandami kwiatów, w Polsce był zwyczaj obdarowywania przybyszów chlebem i solą, a na Ruhnu przyjęto nas szklanicą klasycznej Cuba Libre, czyli rumu z coca-colą. Nie było to co prawda ani oficjalne, ani tradycyjne powitanie, tylko przyjacielski gest właściciela jachtu, przy którego burcie zacumowaliśmy, ale od razu poczuliśmy się jak w domu.

 

 
JAZDA BEZ TRZYMANKI
Ups! Czy to ostrzeżenie przed niebezpiecznym zakrętem?
 
AGROTURYSTYKA PO ESTOŃSKU
W takich skromnych, ale zadbanych domkach organizowane są wczasy pod gruszą lub... brzozą.
 
ZOSTAWIŁ DREWNIANĄ I POSTAWIŁ MUROWANĄ
Drewniany zbór św. Magdaleny z 1644 roku i aktualnie używany kamienny z 1912 roku.

 

MIŚ NA MIARĘ MOŻLIWOŚCI

 

Turyści przybywający na wyspę nie mogą narzekać na nudę. Już z daleka wita ich chrumkanie gumowej świnki, ściskanej przez chcącego zwrócić na siebie uwagę kierowcę niewielkiego autobusu. Kiedy już wszyscy się w nim umoszczą i ruszą wąską szosą, zwaną nieskromnie prospektem Gagarina, w kierunku jedynej na wysepce wioski, zaskoczeni zostaną dowcipnymi, przydrożnymi instalacjami.
Najpierw na skraju lasu pojawia się znak zakazu postoju… jachtami. Nieco dalej z piaszczystej skarpy wystaje tylne koło i obute w kalosze nogi nieostrożnego motocyklisty, a gdzieś w przydomowym ogródku wbita jest łopata dla słabeuszy – mająca trzy uchwyty zamiast jednego. Nas, jako biologów z wykształcenia, rozbawił także znak ostrzegający przed niedźwiedziami. Nie ma mowy, żeby na tak ograniczonej przestrzeni żyły wielkie drapieżniki. A jednak! W 2006 roku od odległego o 40 kilometrów łotewskiego brzegu oderwała się duża, lodowa kra, na której przydryfował ważący około 150 kilogramów miś. Przez kilka miesięcy skutecznie unikał schwytania, aż w końcu chyba sam odpłynął w siną dal. Na pamiątkę tego wydarzenia największy producent czekolady na Łotwie podarował wyspiarzom 40-kilogramową słodką statuę niedźwiedzia, którą mieszkańcy w całości zjedli!

 

 

TRANSAKCJA

 

Pierwsi odwiedzali Ruhnu najprawdopodobniej łowcy fok. I to już ponad 5000 lat przed naszą erą. Najwcześniejsze zapiski dotyczące wyspy pochodzą z 1341 roku. Biskup Kurlandii potwierdzał w nich prawo mieszkańców do gospodarowania ziemiami na prawie szwedzkim. W latach 1621-1721 Ruhnu znajdowała się pod panowaniem Królestwa Szwecji. Następnie, do I wojny światowej, władali nią rosyjscy carowie – za ich panowania wyspa była najludniejsza i liczyła prawie 400 osób. Przez kolejne trzy lata wojny okupowali ją Niemcy, a po zakończeniu działań wojennych weszła w skład nowo powstałej Estonii, mimo że niemal wszyscy jej mieszkańcy byli narodowości szwedzkiej. Jak do tego doszło?
Przyłączenie Ruhnu do Estonii proklamowano 17 stycznia 1919 roku, ale sami zainteresowani nie mieli o tym pojęcia, bowiem zima tego roku była szczególnie sroga i wyspa była całkowicie odcięta od świata. O ten niewielki skrawek lądu zabiegali także Łotysze, co było zupełnie naturalne, skoro z wyspy najbliżej jest do brzegów Łotwy. Estoński rząd wpadł jednak na pomysł, by wraz z ustąpieniem lodów wysłać na Ruhnu ekspedycję, na poły dyplomatyczną, na poły handlową. Zaproponowano wyspiarzom wejście w skład Estonii, a dla zachęty postanowiono wykupić cały zapas foczego tranu, którego mieszkańcy wyspy mieli aż w nadmiarze. Przekazano im w zamian gotówkę, sól, mąkę, strzelby oraz… wodę ognistą. Walne zebranie mieszkańców zatwierdziło traktat akcesyjny. Tran zjełczał i nim dowieziono go do Tallinna, nie nadawał się już do użycia.

 

 
 
 
BLISKIE SPOTKANIA
Nawet spotkanie z niedźwiedziem nie przeszkadzałoby tu jeździć dalej.
 
ŚPIEWAJĄCA PLAŻA
O czym może śpiewać Piasek na Limo? „Chodź, przytul, przebacz”?

 

NIEOCZEKIWANA WYMIANA

 

Całkiem dobrze, ale krótko żyło się wyspiarzom w młodym kraju. II wojna światowa nie ominęła nawet tej zacisznej wyspy. Przed wejściem Armii Czerwonej cała społeczność Ruhnu, poza dwiema rodzinami, ewakuowała się drogą morską do Szwecji, pozostawiając za sobą dorobek wielu pokoleń. Pod władzą radziecką wyspa została zasiedlona przez ludność pochodzącą z leżącego także na Zatoce Ryskiej Kihnu, z Saremy, a nawet z Tallinna. Na wyspie utrzymywano kilkudziesięcioosobowy sowiecki garnizon wojskowy. W 1949 r. powstał tu, jak i w wielu innych miejscach całej Estonii, lokalny kołchoz, a w 1954 r. otwarto kino.
Po ogromnym sztormie z przełomu 1969/70 roku wielu mieszkańców pozbawionych dachu nad głową i środków do życia opuściło wyspę. Razem z całą Estonią Ruhnu odzyskała niepodległość w 1991 roku. Trzy lata później wyspę opuścił ostatni radziecki żołnierz. Do Unii Europejskiej wyspa weszła w 2004, a euro wprowadzono tam 1 stycznia 2011. Mimo tych wszystkich zmian, wyspa wciąż zachowuje indywidualny charakter.

 

 

WIEŚ SIELSKA, ANIELSKA

 

Dzisiejsza Ruhnu to jeden z najbardziej idyllicznych zakątków Bałtyku. To również nazwa wsi i najmniejszej gminy Estonii – na niecałych 12 km2 mieszka zaledwie 60 mieszkańców. Prawie całą powierzchnię wyspy pokrywają pełne jagód bory, w których botanicy odkryli wiele gatunków rzadko spotykanych roślin. Piaszczyste dukty zawiodą do rozsianych tu i ówdzie gospodarstw, w których można znaleźć pokoje gościnne, kupić wędzoną rybę i zalogować się do bezprzewodowego internetu! Dlaczego to takie zaskakujące? Ponieważ wyspę zelektryfikowano dopiero w 1958 roku, a telefony pojawiły się na niej w roku 1988. Jednak pod względem komputeryzacji Ruhnu nie pozostaje w tyle za resztą świata. Co innego, jeśli chodzi o motoryzację, niektórych jeżdżących tu po drogach pojazdów nie dopuszczonoby do ruchu w żadnym europejskim kraju. Rozbite szyby i reflektory, łyse opony, dziurawe tłumiki… Ale to nikomu tu nie przeszkadza, byle dałoby się jeździć!
Oprócz starych samochodów, najważniejszymi zabytkami na wyspie są ewangelickie zbory, jak urocza, drewniana świątynia pod wezwaniem św. Magdaleny (od imienia pierwszej ochrzczonej w niej dziewczynki ) pochodząca z 1644 roku.
Zmęczeni szybkim tempem życia turyści mogą odetchnąć na odludnych nadmorskich pastwiskach. Pasą się tam owce o charakterystycznym, przypominającym łeb borsuka rysunku na głowie. To bardzo stara i endemiczna rasa zwierząt. Można napić się lekko słonawej i ponoć leczniczej wody z głębokiego, ponad 700-metrowego odwiertu albo spróbować produkowanego tu miodu. Atrakcją Ruhnu jest też, leżąca po wschodniej stronie wyspy Limo, plaża „śpiewających” pod nogami piasków. Można tu zażyć niezwykłej kąpieli w wielkiej, ogrzewanej piecem balii.

 

 
A MNIE SIĘ MARZY KURNA CHATA
...choćby taka, jak ta ze skansenu na wyspie Ruhnu.
 

KULTURA MIĘDZYNARODOWA

 

Na szczycie wzgórza Haubjerre stoi na trzech solidnych nogach stalowa latarnia morska. Nie byłoby to niczym szczególnym na samotnej wyspie, gdyby nie to, że jej konstruktorem był Gustaw Eiffel (tak, tak – projektant znanej wszystkim paryskiej wieży). Latarnia dotarła tu z Francji w 1877 roku.
Pod koniec lipca 2011 roku, w odległości kilku kilometrów na wschód od brzegów wyspy, nurkowie odnaleźli wrak radzieckiej łodzi podwodnej, która zaczepnie traktowała sieci lokalnych rybaków już od dawna. Okręt leży tam od 1958 roku i został zatopiony umyślnie w celu szkolenia płetwonurków. „Odkrycia” dokonano w ramach projektu mającego skatalogować wraki Bałtyku jako podwodne dziedzictwo kultury. A skoro już o kulturze mowa, warto także zwiedzić tutejsze muzeum, ukazujące historię wyspy i jej codzienne życia.
Mieszkańcy Ruhnu są poliglotami. Poza estońskim, władają biegle rosyjskim, a wielu także angielskim lub niemieckim. Przez długi czas po oderwaniu się Estonii od Związku Radzieckiego wyspiarze, podobnie jak inni mieszkańcy byłych republik, unikali jak ognia posługiwania się językiem rosyjskim. Jednak dziś, po 20 latach, wraca on powoli do łask. Szczególnie, że poza Estończykami rosyjskiego pochodzenia, wyspę często odwiedzają turyści i żeglarze z pobliskiej Łotwy, gdzie jest on równie popularny.
Na Ruhnu można dostać się niewielkim samolotem z estońskiej wyspy Sarema lub z położonej na stałym lądzie Parnawy (Pärnu) – głównego ośrodka turystycznego Estonii. Drogą wodną najprościej będzie dotrzeć tu promem z portu Munalaid, leżącego w prowincji Pärnu, lub wyczarterowanym w Estonii czy na Łotwie jachtem.



wstecz
Podziel się!

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
Probier Leasing
sp. z o.o. sp. k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk