980x200

Teksty autora Maria Giedz

Jesteś tutaj: Strona głównaAutorzyTeksty autora

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Zanim ochrzczono Rzym

    Z okien mieszkania widzę szczyt świętej góry Ormian. Moi przyjaciele i gospodarze tłumaczą, że to właśnie na Araracie odrodziło się życie po potopie. Według Ormian, również i koniec świata nastąpi w Armenii – tutaj rozegra się ostatnia bitwa kończąca nasze życie.

    Jesteśmy chrześcijanami takimi samymi, jak wy, Polacy, ale my zaliczamy się do najstarszych. To u nas wszystko się zaczęło, kiedy Arka spoczęła na tej górze – mówi Wartui. – Przestało padać, wody opadły, a Noe wraz z rodziną oraz zgromadzonymi zwierzętami rozpoczął nowe życie w żyznej dolinie Araratu, zwanej Artaszat. Może dlatego, wiele wieków później, to my Ormianie – jako pierwsi na świecie – uznaliśmy chrześcijaństwo za religię państwową. To było w roku 301, dwanaście lat przed Rzymianami…

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Góry Czarnogóry

    Czarnogórcy mają i morze, i wyżyny, ale przede wszystkim góry, porównywalne z Tatrami. Właśnie one są sercem kraju, zwanego też Monte Negro – gościnnego, taniego i o pięknych krajobrazach.

     

    Te góry – skaliste, z jaskiniami i nieco inną niż w Polsce szatą roślinną, wymarzone dla miłośników pieszych wędrówek – są niemal puste. W maju można tu jeszcze jeździć na skiturach. Na czystą skałę trzeba poczekać do lipca, a czasem i sierpnia. Za to wiosenne słońce, zapach kosówki i wychodzące spod śniegu krokusy sprawiają, że chciałoby się tu zostać na dłużej.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Cuda z bagien

    Lahemaa

    Drugiej takiej krainy jak Park Lahemaa (Lahemaa Rahvuspark, czyli „teren zatok”) nie znajdzie się w Europie Zachodniej. Różnorodność krajobrazów i roślin jest zaskakująca. I nie trzeba jej daleko szukać! Wystarczy pojechać kilkaset kilometrów na wschód od naszej granicy – do Estonii.

     

    Park położony jest w środku północnego wybrzeża kraju, pomiędzy czterema zatokami: Kolga, Hara, Eru i Kasmu. Jednocześnie obejmuje cztery półwyspy: Juminda, Parispea, Kasmu i Vergi. Na tym nie koniec, bowiem wzdłuż lądu stałego do parku przynależy ciąg wielu wysepek skalistych, piaszczystych, porośniętych trzciną i sosnowym lasem.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Ucieczka ludów

    Na kilka dni przed moim dotarciem do Hawleru, który jest stolicą irackiego Kurdystanu, granica z Syrią została zamknięta. Na północy, od strony tureckiej, już wcześniej utrudniono przedostawanie się do Syrii. Wydarzeniom w tym kraju przyjrzałam się więc oczami uchodźców.

     

    Rewolucja w Syrii rozpoczęła się w marcu 2011 roku. Zginęło już ponad 100 tys. ludzi. Uchodźców nikt nie jest w stanie policzyć, bo rejestrowani są tylko ci, którzy legalnie docierają do obozów – w Jordanii, Libanie, Turcji, Kurdystanie (potoczna nazwa Regionu Kurdystanu w północnym Iraku). Niektóre źródła podają, że co szósty obywatel Syrii, spośród 22 milionów jej mieszkańców, uciekł do któregoś z państw ościennych, do Emiratów Arabskich lub Europy Zachodniej. Na to nakłada się emigracja wewnętrzna, czyli ucieczka z dużych, stale bombardowanych miast do rodzin mieszkających na wsi.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Kurd wstaje z kolan

    Miejscowi mówią, że w tym rejonie narodził się świat, bo Kurdystan leży w starożytnej Mezopotamii – kolebce naszej cywilizacji. Wielu nazwa ta kojarzy się raczej z krainą zamieszkaną przez ludy awanturnicze. Tymczasem autonomia kurdyjska w Iraku zalicza się do bezpiecznych i rozwijających się regionów Bliskiego Wschodu.

     

    Do niedawna byli obywatelami drugiej kategorii – poniżani, deportowani, zabijani. Dzisiaj tworzą elitę państwa. Prezydentem Iraku jest Kurd, Dżalal Talabani, a przyjęta w 2005 roku konstytucja tego kraju w znacznym stopniu opracowana została właśnie przez Kurdów.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Raj w piekle

    Kurdystan

    Ze słowem Irak kojarzą się: wojna, ataki terrorystyczne, porwania. Telewizja codziennie przekazuje informacje o rozgrywających się tam tragicznych wydarzeniach. A jednak jest w Iraku również rejon, w którym o wojnie już zapomniano – dziś oaza spokoju. To Kurdystan.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Krzyżowa Góra

    Tysiące, setki tysięcy krzyży w jednym miejscu. Wykonane z zapałek, chleba, kordonka, drucików, kamyków, z kolorowych paciorków, bursztynu oraz kwiatów. Na dużych drewnianych stoją małe, a na nich mniejsze i jeszcze mniejsze. Nikt nie jest w stanie policzyć, ile jest krzyży, a każdy, kto przychodzi, przynosi kolejny.

    Był 1989 rok, kiedy wędrując z namiotem po Żmudzi, dotarłam do wioski Meškuičiai (Meszkucie), leżącej na trasie pomiędzy miastami Šiauliai (Szawle) a Jonistis (Janiszki). To jakieś 230 km na północny zachód od Wilna. Nieopodal wioski ujrzałam niewielką, wysoką na 10 metrów górkę, przez miejscowych zwaną: górą Pilia, litewską Golgotą, Świętą Górą, Górą Modłów, Górą Zamkową lub po prostu Krzyżową Górą. Kiedy podeszłam bliżej, zobaczyłam gęsty las krzyży i kilka osób, które przyjechały z daleka, aby pozostawić tu kolejny krzyż.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz Zdjęcia: Julia Michalczewska

    Od fiesty do fiesty

    Paradują wszyscy: zespoły taneczne reprezentujące różne regiony, żołnierze ze wszystkich formacji, organizacje społeczne i polityczne, studenci i pracownicy instytucji. Idzie się defiladowym albo tanecznym krokiem, zawsze w rytm własnej orkiestry. Peruwiańczycy kochają paradować i robią to dobrze. A czynią tak na cześć Matki Boskiej.

    Wszyscy kochają tu zabawę, taniec i śpiew. Świętowanie, na które oczekują cały rok, ma zawsze swoje źródło i uzasadnienie w kulcie Matki Boskiej. Nie chodzi tu jednak o tę z Lourdes, Fatimy czy Guadalupy, lecz o czczoną szczególnie „tutejszą” Najświętszą Panienkę. Z lokalnym kultem wiąże się zarówno głęboka wiara w jej miłość, jak i w moc sprawczą. Matki Boskie peruwiańskie „odpowiadają” bowiem w każdej najmniejszej mieścinie za wybrane sfery pomyślności tamtejszego ludu, o czym liczne fiesty mają im przypominać…

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Tatarzy króla jegomości

    Podlasie było zawsze tyglem kultur, religii, tożsamości. Mieszkali tu starowiercy, żydzi, katolicy, prawosławni i muzułmanie. Ci ostatni, żyjący jeszcze w wioskach na skraju Puszczy Knyszyńskiej, są potomkami Tatarów Jana III Sobieskiego.

     

    Za ogrodzeniem stoi drewniany meczet. Jest to XIX-wieczny budynek, wzniesiony na planie centralnym, zwieńczony wieżyczką przykrytą cebulastym hełmem. Na jej szczycie tkwi metalowy półksiężyc. Po przeciwnej stronie drogi, w prywatnym ogródku stoi spory, owalny namiot z drewnianymi drzwiami przypominający jurtę. Te dwie budowle na pewno nie należą do typowego krajobrazu naszej wsi, a jednak to Polska. Podlaska wieś Bohoniki leżąca dziewięć kilometrów od Sokółki.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Strażnicy starej wiary

    Na cmentarzu przylegającym do świątyni kilku mężczyzn buduje nagrobek. Jeden, z bujną czupryną i długą brodą, podchodzi, informując, że tutaj wprowadzony jest zakaz fotografowania. Świątynia, zwana molenną, przynależy do staroobrzędowców, którzy nie życzą sobie, aby obcy profanowali ich święte miejsce.

    Daleko od drogi do Augustowa, tuż za miejscowością Bór, leży wieś Gabowe Grądy. Na samym początku stoi nieduża, drewniana świątynia. Cechą odróżniającą ją od zwykłego domu jest wieża. Budowla przypomina kościół katolicki, jednak wieńczący wieżę krzyż z ośmioma końcami wskazuje na przynależność do jednego z Kościołów wschodnich. W Gabowych Grądach do wyznawców innych religii podchodzi się rygorystycznie. Wieś uchodzi za najbardziej starowierską – na przykład podczas ceremonii pogrzebowej na cmentarz mogą wejść tylko staroobrzędowcy.

  • Tekst: Maria Giedz,

    Skarby Złotoroga

    Triglavski Park Narodowy

    Skaliste góry, rozdzielone głębokimi wąwozami, kaniony, spienione rzeki, potoki, a w niższych partiach stoki porośnięte ciemnymi lasami i pokryte halami – to typowy opis niemal wszystkich gór świata. A jednak w tych słoweńskich, z prawie trzytysięcznym, królującym nad okolicą Triglavem jest coś wyjątkowego.

     

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Sen o przeszłości

    Sigtuna, dawna stolica Szwecji

    Kilkadziesiąt kilometrów na północ od Sztokholmu, nad jeziorem Mälaren, leży 30-tysięczne miasteczko Sigtuna, które w XI wieku, po upadku Birki, znanego w Europie ośrodka handlowego, przejęło rolę centrum ekonomicznego Szwecji. To najstarsze szwedzkie miasto chrześcijańskie, w średniowieczu główny ośrodek polityczny i religijny tego kraju.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Ginące miasto Hasankeyf

    Leży w historycznej Górnej Mezopotamii, nad biblijną rzeką Tygrys, w dolinie pomiędzy pasmami górskimi Gercüş i Raman. Jest jednym z najstarszych miast na świecie. Jego jaskinie i groty były zamieszkane od sześciu tysięcy lat. Dziś grozi mu zagłada.

    W miejscu, w którym trzy doliny schodzą do rzeki, znajdował się bród, potem kamienny most z 1116 roku, a obecnie, kilkadziesiąt metrów dalej, stoi most współczesny, żeliwny. Właśnie z niego najlepiej widać Hasankeyf, rozlokowany po drugiej stronie Tygrysu. To miasto, w którym przez wieki krzyżowały się kultury. Archeolodzy dopatrzyli się tu obecności: sumeryjskiej, akadyjskiej, babilońskiej, medyjskiej, kurdyjskiej, perskiej, rzymskiej, bizantyjskiej, Omajadów, Abbasydów, Turków seldżuckich i Turków osmańskich.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Pochwała błota

    Kis-Balaton

    W przewodnikach właściwie się o nim nie wspomina, bo to tylko taka mała miniaturka Balatonu, największego jeziora błotnego Europy.

     

    W Kis-Balaton kąpać się nie można, bo jego brzegi są bagniste, pełne szuwarów, porośnięte trzcinami i kępami traw. Woda wygląda na brudną, ma barwę brunatną. Jest zamulona, miejscami pokryta rzęsą, z glonami i nenufarami. Turyści rzadko zapuszczają się w te strony, często nawet nie wiedzą o istnieniu Małego Balatonu, przez miejscowych nazywanego Kis-Balatonem. Dla Węgrów to wyjątkowe miejsce, teren o ogromnym znaczeniu przyrodniczym, objęty ochroną, włączony w obręb Parku Narodowego Górnego Balatonu i stopniowo zamieniany w ścisły rezerwat.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Kraina w kratę

    „Najlepsza gęsina jest w Swołowie na Świętego Marcina”. Takim sloganem przywitała mnie jedna z tutejszych gospodyń. Wieś jest niezwykła i leży piętnaście kilometrów od Słupska. Niemal wszystkie znajdujące się w niej domy są konstrukcji szkieletowej, inaczej szachulcowej, ze ścianami w biało-czarną kratę. Na dodatek większość z nich pamięta odległe czasy. Nic dziwnego, że Swołowo okrzyknięto stolicą „Krainy w kratę”, czyli tej części Pomorza, w której występuje szczególne nagromadzenie podobnych budowli. Do wsi dotarłam chyba od złej strony, bo droga składała się z dziur i wybojów. Mało to było zachęcające, zważywszy, że tablice informacyjne promowały Swołowo jako „europejską wieś dziedzictwa kulturowego”. Niemniej warto było się pomęczyć, gdyż znalazłam się w krainie wyjątkowo ciekawej.

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Nie po to Bóg stworzył świat

    Wszyscy chcą mnie pożegnać. Nie wiadomo, kiedy się zobaczymy, bo przecież kilkadziesiąt kilometrów stąd toczy się wojna. Elhan, niosąc w ręku miseczkę z wodą, podchodzi do auta i kiedy ruszamy, wylewa ją za nami. To bardzo stara tradycja, jeszcze z czasów Mezopotamii. Ma mi zapewnić szczęśliwą podróż do Polski, ale i szczęśliwy powrót tutaj – do tutejszych Kurdów, którzy uważają mnie za członka swojej rodziny. Obszar wielkości dwóch polskich województw, oficjalnie nazywany Regionem Kurdystanu, czyli autonomią kurdyjską w północnym Iraku, teoretycznie zamieszkuje 5,5 mln osób. W ciągu ostatnich miesięcy populacja ta zwiększyła się jednak o ponad dwa miliony przybyłych już nie tylko z Syrii, ale i z głębi Iraku, przede wszystkim z rejonów Niniwa oraz Sindżal. To głównie jezydzi, chrześcijanie kilku wschodnich kościołów, Turkmeni, Kurdowie, ale i Arabowie – wszyscy zmuszeni do...

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Malaga i pan Gwiaździstego Śniegu

    Kiedy usłyszałam, że jedna z peruwiańskich przełęczy nazywa się Abra de Malaga, postanowiłam tam dotrzeć. Intrygowało mnie, dlaczego połączono nazwę andaluzyjskiego miasta, a może słodkiego gęstego wina o tej samej nazwie, z keczuańskim słowem abra, które oznacza przełęcz. Sprawa okazała się dość prosta i równocześnie nieco skomplikowana, jak to w tradycji peruwiańskiej, gdzie mieszają się kultury i języki, a na stare wierzenia nakłada się chrześcijaństwo. A wycieczka była bardzo ciekawa... Abra de Malaga wiąże się ze wspaniałą i zawsze pokrytą śniegiem górą Veronica (5750 m n.p.m), będącą najwyższym szczytem w Cordillera Urubamba. Dawniej nosiła ona nazwę Wayna Willca (Święty Młodzieniec). Potem zmieniono ją na Veronica, co w języku miejscowych oznacza...

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Wędrówki po północy

    Polscy turyści wybierają się do Skanii, Krainy Wielkich Jezior, czasem na Olandię czy Gotlandię – bo tam jest jeszcze ciepło, wspaniała przyroda i dobra infrastruktura. W drodze na norweskie Lofoty chciałam przejechać przez północną Szwecję jedynie po to, aby upewnić się, że nic tam nie ma. Upewniłam się: północna Szwecja jest może trochę smutna, ale za to bardzo ciekawa. Stolik z ławeczką nieopodal drewnianej, pomalowanej na bordowo dzwonnicy zachęca do odpoczynku. Kilkadziesiąt metrów dalej nad drogą góruje mały, kamienny, pobielony kościół. Jego grube mury i zakończone półkoliście otwory wskazują na środek średniowiecza. Drzwi są otwarte, więc zaglądam do wnętrza. W tej maleńkiej miejscowości o nazwie Tolfta, o której w żadnych przewodnikach nie ma nawet wzmianki, niczego rewelacyjnego się nie spodziewam...

  • Tekst: Maria Giedz,
    Zdjęcia: Maria Giedz

    Corpus Christi w Cuzco

    Nie ma czytania fragmentów Ewangelii, za to odmawia się różaniec. Procesja z monstrancją to tylko preludium do świętowania. Trzonem uroczystości święta Corpus Christi są procesje świętych i Matek Boskich, a raczej tańce z owymi świętymi. Kulminacją jest spożywanie chiriuchu, specjalnej „bożocielnej” potrawy sprzedawanej głównie na Placu Franciszkańskim w Cuzco. Większość świąt katolickich na całym świecie obchodzi się dość podobnie. Tak samo powinno być z Bożym Ciałem, jednym z głównych świąt Kościoła katolickiego, którego data jest ruchoma, obliczana na 60 dni po Wielkanocy. Wypada zawsze w czwartek, po uroczystości Trójcy Świętej. Jednak w każdej regule pojawia się wyjątek. Takim wyjątkiem jest Peru, gdzie jeśli w ogóle świętuje się Boże Ciało, to w niedzielę. Chyba że jesteśmy w...

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
Probier Leasing
sp. z o.o. sp. k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk