980x200

Teksty autora Marta Legieć

Jesteś tutaj: Strona głównaAutorzyTeksty autora

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Marta Legieć

    Chusteczka biała jak śnieg

    Na lotnisku w Barcelonie gorące powietrze bucha w twarz, a dookoła kłębią się ludzie z nartami i deskami snowboardowymi. Między palmami podążam za tłumem i wsiadam do autokaru. Kierowca oznajmia, że czeka nas trzygodzinna podróż. Cel: Andora!

     

    Mówi się o niej, że na mapie wygląda jak „rozłożona na ziemi chusteczka do nosa”. Położona między Francją a Hiszpanią i schowana w malowniczych Pirenejach Andora to dla wielu kraj, choć europejski, to wciąż egzotyczny. Być może ze względu na swoje położenie, a może chodzi o jej „mikroskopijne” rozmiary. Rzeczywiście należy do najmniejszych na świecie, więc wiele osób na mapie może jej nie dostrzegać. Zajmując zaledwie 468 km2, jest mniejsza od Warszawy i 670 razy mniejsza od Polski.

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Marta Legieć

    Słodki Salzburg

    Po wytartych schodach wiekowego budynku przeciskają się tłumy. W wąskich korytarzach czasami trudno się minąć. Nie ma jednak możliwości, by w Salzburgu nie trafić do tego miejsca. W jednej z izb urodził się Mozart, symbol i duma tego miasta.

    Jest romantyczne niczym Paryż, choć w przeciwieństwie do wielkiej metropolii to kameralne miasto na północnym zachodzie Austrii zwiedzić można w kilka godzin. Lepiej jednak poświęcić parę dni, by poczuć ducha miasta i odnaleźć ślady Mozarta. Na szczęście nie jest to trudne – na cześć kompozytora nazwano tu niemal wszystko, od lotniska i uczelni po restauracje i czekoladki. Już w połowie XIX wieku w Salzburgu zjeść można było Mozart Torte z masy czekoladowej, w 1911 roku wypastować buty „najlepszą pastą do butów w całym mieście” o nazwie Mozart-Creme, a już około 1900 roku cukiernia Schatz sprzedawała praliny o nazwie Mozartkugel.

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Magdalena Żelazowska

    Idylla na beczce prochu

    Jeszcze w żadnym miejscu, w zaledwie godzinę po przybyciu, nie usłyszałam tylu zachwytów nad tak niewielkim skrawkiem lądu. Cóż może tu tak czarować? Tajemnice ukryte w cieniu czarnych skał? A może stoicki spokój okraszony miejscowym winem? Jedno jest pewne – uznawana za jedną z najpiękniejszych wysp świata, Santorini potrafi uwodzić.

    Santorini (po polsku Santoryn) – zwaną też Therą lub Thirą – możemy znaleźć niemal we wszystkich katalogach reklamujących greckie wyspy. Harmonijne połączenie bieli ścian domów z ciągnącymi się w nieskończoność odcieniami błękitu wody, nieba i kopuł świątyń od lat przyciąga tłumy. A będąc już na miejscu, trudno dyskutować ze stwierdzeniem, że tu naprawdę jest jak na pocztówce.

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Marta Legieć

    Fabryka dobrej zabawy

    Z jednej strony błękitne kopuły greckich domów. Tuż obok kameralne włoskie uliczki, z których jednym susem można przenieść się do Portugalii. Nieco dalej Francja granicząca z Rosją. Wszędzie tłok i gwar, od czasu do czasu okraszony przeraźliwymi krzykami. Są też wypisane na twarzach oznaki radości. Tu rzeczywistość odpowiada marzeniom. Nie tylko dziecięcym, bo dorośli wydają się nawet bardziej podekscytowani.

    Przy wejściu ręka każdego gościa zostaje ostemplowana – znaczek jest widoczny po oświetleniu specjalną lampą. Dzięki niemu można mknąć na widoczne z daleka atrakcje – największy w Europie rollercoaster o kosmicznych przeciążeniach albo na wycieczkę w kosmos. Można też zanurzyć się w kolorowy świat bajki. Gdzie jesteśmy? W Europa Park, nowoczesnej wersji poczciwych wesołych miasteczek.

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Teodor Wilk

    Budowany ręką czarta

    Wszystko wygląda bajkowo – są księżniczki, jest cesarz, są też zakochane w przystojnym właścicielu damy dworu i wreszcie jest wielki majątek. Do tego ten najeżony wieżami zamek, jakby stworzony ręką Disneya, z daleka wyglądający jak wielka filmowa dekoracja. W Mosznej wszystko jest jednak realne.

    To bez wątpienia zamek inny niż wszystkie, jakie widziałam do tej pory. Wygląda jak wyjęty z bajki o śpiącej królewnie. Nic dziwnego, że mówi się o nim „polski Disneyland”. Nie brakuje też takich, którzy twierdzą, że to „spełnienie wizji pijanego dekoratora”. Któż jednak może wiedzieć, ile z bajki ma w sobie owa budowla. Zbliżając się do zamku, wystarczy unieść głowę, by w oknie jednej z wież zobaczyć… kościotrupa.

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Marta Legieć

    Królewskie gniazdo na siedmiu wzgórzach

    Jest w Polsce takie miejsce, w którym bywali wszyscy najwięksi królowie i gdzie odbywały się najpoważniejsze koronacje. Również tu spoczywają w sarkofagach najważniejsi dla Polski ludzie, na czele z piękną księżną Dąbrówką. Nudno? Będzie ciekawiej! Pojawią się miłość, morderstwo i cenne złoto…

    Gniezno niczym Rzym rozłożone jest na siedmiu wzgórzach, jednak mknącym autostradą A1 z północy na południe czy przemierzającym trasę A2 ze wschodu na zachód miasto jakoś rzadko bywa po drodze. Nie spodziewają się tu specjalnych rewelacji. Czym może zaskoczyć miejsce, w którym żyje zaledwie 70 tys. mieszkańców?

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Marta Legieć Zdjęcia: Switzerland Tourism

    Krajobrazowy Ekspres Lodowcowy

    Część osób w wagonie bez przerwy biegała. Inni, niczym zahipnotyzowani, patrzyli przez okno w bezruchu. Pośród nich sunął kelner polewający grappę. Tak właśnie przywitał mnie Glacier Express, wymieniany na świecie jednym tchem z Orient Ekspressem czy Blue Train, afrykańskim pięciogwiazdkowym hotelem na kółkach.

     

    Przemierzający Europę pod koniec XIX wieku Orient Express rozwijał zawrotną jak na tamte czasy prędkość 80 km/godz. Dziś, w XXI wieku, nie szybciej po szynach sunie szwajcarski Glacier Express (Ekspres Lodowcowy). Prawie trzystukilometrową trasę pokonuje w niecałe 8 godzin. Nic dziwnego, że uznano go za najwolniejszy pociąg ekspresowy świata. Co nie przeszkadza mu przyciągać tłumów pasażerów.

  • Tekst: Marta Legieć,

    Powrót do Edenu

    Nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam w telewizji Sydney. Była to chyba czołówka popularnego w latach 80. serialu o Stephanie Harper. „Powrót do Edenu” o pogryzionej przez krokodyla najbogatszej Australijce oglądała cała Polska. Odległy świat fascynował, wydawał się nierealny. I pewnie zabrzmi to zabawnie, ale równie nierealny wydaje się dzisiaj, choć na dobrą sprawę jest w zasięgu ręki. Aby dotrzeć do Sydney, wystarczy zarezerwować bilet i sporo czasu na podróż. Ja wybrałam trasę przez Dubaj. To opcja chyba najmniej męcząca. W niespełna pięć godzin samolot z Warszawy dowiózł mnie do miasta, w którym zatrzymałam się na krótkie zwiedzanie. Kolejny odcinek trasy prosto do Sydney na pokładzie największego...

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Marta Legieć

    Spokój dla wtajemniczonych

    „Nic otoczone niczym, a pośrodku kilka drzew” – pisał o tym regionie Fernando Pessoa, portugalski poeta i pisarz. Z jednej strony trudno nie przyznać mu racji, z drugiej zaś owo nic ma w sobie wyjątkowy magnes, który sprawia, że chce się tu zostać na dłużej. Portugalskie Alentejo to miejsce dla wtajemniczonych, spokojne i puste, jakby schowane przed wścibskimi. To zadziwiające, bo przecież region zajmuje jedną trzecią terytorium Portugalii. Wygląda jak ocean ziemi upstrzony średniowiecznymi zamkami, gajami oliwnymi i winnicami jest najsłabiej zaludnionym i najbardziej upalnym regionem w Portugalii. Czas płynie tu leniwie pośród pól, gajów i dróg wysadzanych cyprysami. Alentejo kryje wiele zagadek. Jedna z nich wiąże się z...

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Marta Legieć

    Pustki w Ustce

    Życie w Ustce do końca czerwca toczy się swoim rytmem, miasto rozkoszuje się ciszą. Staję na promenadzie, rozglądam się dookoła i nie mam wątpliwości, że z tą pustką Ustce do twarzy. W lipcu rozpoczyna się istne szaleństwo. Kraciaste miasteczko zaczyna tętnić letnim życiem. Dochodzi szósta, przez liczący ponad sto lat port przelewa się złocista łuna budzącego się słońca. Przy nadbrzeżu kołyszą się łodzie, których poziom zużycia wskazuje na pracowity żywot. O poranku zaglądają do nich ci, którzy marzą o zostaniu wilkiem morskim. Choćby na chwilę, choćby na kilka godzin. Tu, w kolebce rybaków przepełnionej tajemniczymi opowieściami i dźwiękiem szant w portowych tawernach, jest to możliwe. Dla mieszczucha połowy ryb na pełnym morzu to nie to samo, co wylegiwanie się na piasku tuż przy brzegu. To najprawdziwsza...

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Marta Legieć

    Nie ma takiego kraju

    Gdy na skrzyżowaniu Shibuya zapala się zielone światło, na przejście dla pieszych w jednym momencie wkracza dwa i pół tysiąca ludzi. Idą w każdym kierunku i mam wrażenie, że jeśli na siebie nie wejdą, to na pewno będą się potrącać. Wygląda to na niemożliwy do opanowania chaos, ale – o dziwo – na jednym z najbardziej ruchliwych skrzyżowań na świecie wszystko chodzi jak w zegarku. Przyglądam się temu i jestem pewna, że Tokio jest najdziwniejszym miastem, w jakim się kiedykolwiek znalazłam. Europejczycy kochają Japonię. Odmienna kulturowo i obyczajowo, wydaje się w jakiś sposób nierealna. Jednak istnieje, a z Warszawy można się do niej dostać w zaledwie dziesięć godzin. Nie mogłam nie skorzystać z okazji, jaką dał mi LOT. Wsiadłam w dreamlinera i zanim się obejrzałam, zobaczyłam...

  • Tekst: Marta Legieć,
    Zdjęcia: Marta Legieć

    Odczarować Słupsk

    Piękna kobieta o ognistorudych włosach i delikatnej białej twarzy długo nie przyznawała się do winy. Aby uciec przed torturami, dwukrotnie usiłowała popełnić samobójstwo: najpierw rzuciła się do Słupi, a gdy to się nie powiodło, uderzyła mocno głową o kamienie baszty, w której ją więziono. W końcu, posądzona o konszachty z diabłem, zginęła na stosie. Świadkiem tej niechlubnej dla Słupska historii jest stojąca do dziś nad wartkim nurtem rzeki Baszta Czarownic. Jak wynika z kronik, właśnie tu przetrzymywano i torturowano uznaną za czarownicę Trinę Papisten, spaloną w 1701 r. Miejscowa ludność oskarżyła zielarkę o to, że czarami sprowadzała choroby, szkodniki niszczące plony, płoszyła zwierzęta i współżyła z diabłem. Akt oskarżenia zawierał 68 paragrafów. Kilka miesięcy temu Słupsk, jako pierwsze polskie miasto...

  • Tekst: Marta Legieć,

    Wolny Kraj Saksonia

    Jest rajem dla miłośników miast – zadbanych i dopieszczonych w każdym calu. Ale też tajemniczych zamków, wspaniałych tradycji i zwyczajów oraz aktywnego wypoczynku. Poza tym jest...

  • Tekst: Marta Legieć,

    Wertykalne miasto

    Wieżowce dotykają chmur niczym w Miami, a może nawet w Nowym Jorku. Z jednej strony przyklejone do plaży, z drugiej ocierają się o góry. Benidorm nie wygląda jak typowa turystyczna miejscowość, przynajmniej nie na...

    cały artykuł w numerze 4.2017 na stronie nr 22
  • Tekst: Marta Legieć,

    Cypryjski maraton kulinarny

    Na początku jest dosyć niewinnie. Na stole pojawia się zielona sałata z pomidorami i sporym kawałkiem sera feta, obok jędrne oliwki, ciepły, pachnący chleb i grillowane halloumi. Jedzeniowy maraton szybko się jednak rozkręca, a ja...

    cały artykuł w numerze 5.2017 na stronie nr 72
  • Tekst: Marta Legieć,

    Zasmakuj Karyntii

    Piesze wędrówki, wspinaczka, jazda konna, górskie wycieczki rowerowe... A może wolisz zjeść coś wyjątkowego, a potem poleżeć pod jabłonią i wsłuchać się w śpiew ptaków? W Karyntii możesz robić to...

    cały artykuł w numerze 6.2017 na stronie nr 34
  • Tekst: Marta Legieć,

    W tym chaosie jest metoda

    Zaledwie 10 godzin lotu z Warszawy do Seulu. Stolica Korei Południowej nigdy nie była tak blisko. Postanowiłam to wykorzystać, by zobaczyć jedno z najnowocześniejszych miast świata. Przynajmniej tak obiecywały...

    cały artykuł w numerze 6.2017 na stronie nr 56
  • Tekst: Marta Legieć,

    Miasto z mitu

    Tu spełnia się nie tylko amerykański sen, ale podobno każde marzenie. Los Angeles to raj na ziemi, w którym słońce rozpieszcza przez okrągły rok, wino smakuje lepiej niż we Włoszech, hamburgery nie mają sobie równych, a na ulicy...

    cały artykuł w numerze 9.2017 na stronie nr 84
  • Tekst: Marta Legieć,

    Gdańsk alternatywnie

    Są w Gdańsku rzeczy, o jakich wam się nie śniło. I miejsca, o których nie mieliście pojęcia. Bo Gdańsk to nie tylko Neptun i urocze kamienice na Głównym Mieście. To zbiór setek tajemnic, których odkrywanie jest jak...

    cały artykuł w numerze 10.2017 na stronie nr 26
  • Tekst: Marta Legieć,

    Nie ma jak Lwów!

    Będę jadła – pomyślałam, szkicując trasę zwiedzania. Poszukiwanie smaków i smaczków stało się moim planem na Lwów. Jadłam powoli, rozsmakowując się we wszystkich jego składnikach. Nie zamierzałam się spieszyć...

    cały artykuł w numerze 1.2018 na stronie nr 20
  • Tekst: Marta Legieć,

    Romans z Kazimierzem

    Pod jego dom przychodził ksiądz i mówił przy furtce do córki: „Czy mogłabyś poprosić tatusia, bo mam do niego sprawę”. I ona szła po tatusia, skoro ksiądz przy furtce ma sprawę. Grzesiu wychodził, a wtedy z krzaków...

    cały artykuł w numerze 4.2018 na stronie nr 66
  • Tekst: Marta Legieć,

    Podróż po dobry nastrój

    Przejechanie jej samochodem ze wschodu na zachód zajmuje sześć godzin. Z północy na południe – znacznie krócej. I choć dystans wydaje się niewielki, spędziłam długie godziny, by...

    cały artykuł w numerze 6.2018 na stronie nr 12

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
Probier Leasing
sp. z o.o. sp. k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk