Teksty autora Przemysław Kozłowski

Jesteś tutaj: Strona głównaAutorzyTeksty autora

  • Tekst: Przemysław Kozłowski,
    Zdjęcia: Przemysław Kozłowski

    Ekwadorskie wizje

    Brugmansja to ozdobna roślina z rodziny psiankowatych. Jej spożycie wywołuje otępienie, majaczenie, przyspieszoną akcję serca, biegunkę, paraliż mięśni gładkich, halucynacje i w końcu śmierć. Alberto Grefa został poczęstowany drinkiem z brugmansji w wieku dwunastu lat. Trucizną nie napoił chłopca śmiertelny wróg, lecz rodzony ojciec. Trzydzieści lat później spotykamy Alberta, gdy wraz z wiejską dzieciarnią kopie sflaczałą futbolówkę na błotnistym boisku. Ale po kolei. Czas zwiedzić prawą komorę ekwadorskiego serca – Oriente.

  • Tekst: Przemysław Kozłowski,

    Kraj na środku świata

    Choć równik przecina wiele państw, tylko Ekwadorczycy byli z tego faktu tak dumni, że nazwę swego kraju wzięli od linii dzielącej Ziemię na dwie połówki. A na tej linii zbudowali ogromny monument i muzeum Mitad del Mundo – „środka świata”.
    Niezła szopka z tym równikiem. Przez obszar oficjalnego, państwowego muzeum ciągnie się gruba, żółta linia namalowana olejną farbą, na której stojąc w rozkroku, leżąc lub przyjmując inne, dziwne pozy, fotografują się turyści. Trochę dalej, na terenie prywatnego muzeum wymalowano czerwoną linię, na której przeprowadzane są eksperymenty mające dowieść, że równik przebiega tak naprawdę tutaj. Zaś pomiędzy jednym a drugim muzeum można spotkać Indian, którzy za 25 dolarów zaprowadzą na wzgórze Catequilla, gdzie przez tysiącletnie indiańskie sanktuarium przebiega ten podobno najprawdziwszy równoleżnik 0°.

    cały artykuł w numerze 3.2012 na stronie nr 82
  • Tekst: Przemysław Kozłowski,
    Zdjęcia: Przemysław Kozłowski

    Napisz Persja

    IRAN

    Iran nie ma dobrej prasy na świecie od wielu lat. A od kiedy w czerwcu 2005 roku wybory prezydenckie wygrał konserwatywny polityk Mahmud Ahmadineżad, jest coraz gorzej. Ten były burmistrz Teheranu, który ujął Irańczyków swą skromnością i tym, że sam siebie nazywa przyjacielem ludu, zdążył zasłynąć wrogimi wypowiedziami na temat Izraela, który według niego należy wymazać z mapy świata. Do tego dochodzi wałkowany od wielu miesięcy w mediach problem irańskiego programu atomowego. USA i Izrael oskarżają Teheran, że pod przykrywką pokojowego programu nuklearnego pracuje nad bombą atomową, czemu irańscy przywódcy oczywiście zaprzeczają.

  • Tekst: Przemysław Kozłowski,

    Z izraelem pokoju nie będzie

    Swoje muzea ma ruch oporu przeciw hitlerowskim okupantom w Danii, Holandii i Norwegii. W Rumunii jest Miejsce Pamięci Ofiar Komunizmu i Ruchu Oporu Sighet. Warszawa ma Muzeum Powstania Warszawskiego. Od niedawna muzeum ma też Hezbollah – Muzeum Islamskiego Oporu Przeciw Okupantom Izraelskim.

    Przewodnik włosko- i francuskojęzyczny jest dostępny od zaraz. Na anglojęzycznego trzeba poczekać, bo właśnie oprowadza grupę. Są też przewodnicy mówiący po hiszpańsku, niemiecku i, oczywiście, arabsku. Pokój oczekiwań urządzony jest według reguł wschodniej elegancji – grube zasłony ze złotymi frędzlami, jasnobrązowe skórzane fotele i kanapy, niskie szklane stoliki do kawy, bukiety i kompozycje z żywych i sztucznych kwiatów oraz dwie duże flagi: Libanu i Hezbollahu.

    cały artykuł w numerze 2.2012 na stronie nr 76
  • Tekst: Przemysław Kozłowski,

    Ludzie Kalasza

    Trzy doliny Kalaszy w górach Hindukusz na pograniczu pakistańsko-afgańskim to ostatni archipelag religii politeistycznej. Zagrożony zalaniem przez muzułmańską falę.

    Kierowca dżipa, muzułmanin, który wiezie nas z miasta Chitral do doliny Bumboret, uporczywie namawia, by zatrzymać się w hotelu Peace we wsi Batrik. Jak większość lokalnych hoteli, należy on do wyznawców Allaha. Na naszą prośbę niechętnie zatrzymuje się przy skromnej, ledwie widocznej tabliczce „Kalash House” we wsi Brun.

    cały artykuł w numerze 12.2011 na stronie nr 24
  • Tekst: Przemysław Kozłowski,
    Zdjęcia: Przemysław Kozłowski

    Tu się śpiewa po polsku

    Jest ich trzy i pół tysiąca. Przynajmniej według ostatniego spisu powszechnego z 2002 r. Ale Związek Polaków w Rumunii potraja tę liczbę. Żyją głównie na Bukowinie, w województwie suczawskim. Zachowali język i obyczaje przodków. W dużych miastach, jak Bukareszt, Jassy i Konstanca, większość już się zaasymilowała. W 1992 roku siedzibę reaktywowanej dwa lata wcześniej organizacji Polaków „Dom Polski” przeniesiono ze stolicy do Suczawy, do historycznego budynku zbudowanego dzięki składkom suczawskiej Polonii w 1907 roku. W kuchni „Domu Polskiego” szykują śniadanie dwie nauczycielki języka polskiego, oddelegowane z Polski do pracy w bukowińskich szkołach.

  • Ślady biało-czerwone Wielka Brytania
    Tekst: Przemysław Kozłowski,
    Zdjęcia: Przemysław Kozłowski

    Zmocz Anglika na Ealingu

    Gdy w 2004 roku Polska została przyjęta do Unii Europejskiej - Wielka Brytania, która od razu otworzyła swój rynek pracy dla nowych członków wspólnoty, stała się głównym kierunkiem nowej polskiej emigracji.

    Według różnych szacunków liczebność brytyjskiej Polonii szybko wzrosła z około 150 tysięcy do miliona, z czego jedna trzecia osiadła w Londynie. W ten sposób staliśmy się trzecią po Indusach i Irlandczykach grupą narodowościową w Wielkiej Brytanii.

    Oto migawki z życia polskiej diaspory na emigracji w Londynie, w latach 2006-2008.

    cały artykuł w numerze 5.2011 na stronie nr 81
  • Tekst: Przemysław Kozłowski,
    Zdjęcia: Przemysław Kozłowski

    Nie tylko dla beatlemaniaków

    Nigdy nie byłem wielkim wielbicielem Beatlesów ani nie rozumiałem beatlemanii. W Liverpoolu dałem się jednak uwieść wszechobecnej wielkiej czwórce, a po powrocie do domu odkurzyłem wszystkie ich płyty.

    Na lotnisku im. Johna Lennona lądujemy z grupą znajomych w sobotę wieczorem. Od niedawna bezpośrednie połączenia z Gdańska, Warszawy i Katowic zapewnia Wizz Air. Przed terminalem, obok czarnych taksówek, zaparkowała żółta łódź podwodna, my wsiadamy jednak do „black caba” i pędzimy do hotelu. Czeka nas przecież gorączka sobotniej nocy.

  • Tekst: Przemysław Kozłowski,
    Zdjęcia: materiały prasowe Südtirol

    Tyrolska kombinacja alpejska

    Jeśli tylko raz w roku jeździmy na narty w Alpy, to miejsce trzeba wybrać z głową. Jeżeli lubimy niemiecki porządek, to jedziemy do Austrii, Niemiec czy Szwajcarii. Jeśli zaś spontaniczność południowców – wybieramy Włochy lub Francję. A gdyby tak połączyć germański Ordnung ze śródziemnomorską manianą? Jedziemy do Południowego Tyrolu! A właściwie do Tyrolu Południowego lub Górnej Adygi, bo takie są prawidłowe polskie nazwy geograficzne tego regionu. W ogóle niezłe zamieszanie z tymi nazwami. Po niemiecku to Autonome Provinz Bozen – Südtirol, po włosku Provincia autonoma di Bolzano – Alto Adige, a w języku ladyńskim, tak jak w niemieckim, Südtirol, choć to język z grupy romańskiej, a nie germańskiej. Czemu więc we włoskiej nazwie nie ma słowa Tyrol?

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
Probier Leasing
sp. z o.o. sp. k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk