Baza artykułów / Ameryka Południowa

Jeśli interesuje Cię publikacja z wybranego zakątka świata, którą już zamieszczaliśmy na naszych łamach, wybierz pierwszą literę poszukiwanego kraju lub wskaż kontynent, na którym znajduje się ten kraj.


a b c d e f g h i j k l ł m n o p r s t u v w z
  • Ameryka Południowa Argentyna
    Anna Dąbrowska
    Zdjęcia: Anna Dąbrowska

    Moto tango argentyńskie

    Nie było ciepło, choć słońce górowało w zenicie. Nie było zimno, choć każdy podmuch miał w sobie coś złowieszczego. Przed nami rozpościerał się niezwykły „krajobraz nicości”, a w nim mocno osadzone Andy i zupełnie pusta ruta 40. Droga w sercu wielkiego kontynentu, na której byliśmy tylko my i nasze motocykle.Moja maszyna wyraźnie się rozhulała, ale jak tu się nie cieszyć, skoro trasa płaska jak stół aż po horyzont. Pierwszy przystanek w Argentynie to Chilecito, miasteczko senne, ale niepozbawione specyficznej magii. Lata świetności ma już za sobą. Cud inżynierii, czyli prowadząca w góry, długa na 40 kilometrów kolejka wagonikowa wraz z całą maszynerią stoi bezczynnie w blasku późnopopołudniowego słońca. Kolejka była dziełem inżynierów brytyjskich i niemieckich. Przez pierwsze trzydzieści lat minionego stulecia pracowała, transportując ludzi i aprowizację do kopalni w górach.

  • Ameryka Południowa Argentyna
    Anna Sobotka
    Zdjęcia: Anna Sobotka

    Wulkany jak marzenie

    W argentyńskim rejonie Andów jest magiczna siła, która zmusza mnie do stałych powrotów, choć rozsądek podpowiada, że powinnam poznawać nowe miejsca. Nie potrafię jednak zapomnieć tajemniczego piękna. Tęsknię za kojącym spokojem.

    Zauroczona krajobrazem kształtowanym przez naturę na przestrzeni milionów lat zapominam o problemach świata i własnych niepokojach. Upływ czasu staje się dla mnie naturalnym zjawiskiem, oczywistym faktem, przeciwko któremu przestaję się buntować. Marzę o andyjskich szczytach, o tysiącach kilometrów górskich łańcuchów zapewniających wciąż zmieniające się widoki i klimat. Od subpolarnego chłodu Ziemi Ognistej na południowym końcu kontynentu, przez smaganą wiatrem i deszczem Patagonię, poprzez suche i słoneczne okolice Mendozy w centralnej części kraju, do tropików i solnych pustyń na granicy z Boliwią.

  • Ameryka Południowa Argentyna
    Anna Sobotka
    Zdjęcia: Anna Sobotka

    Wino jak Andy

    Należy do najważniejszych winnych stolic świata. Przyciąga coraz większe rzesze turystów. Przyjeżdżają na wakacje do okolicznych winnic i winiarni, z których wiele ma ponadstuletnią tradycję. Mendoza jest kwitnącą, zieloną oazą. Kanały z orzeźwiającą wodą ciągną się wzdłuż rzędów winorośli i prawie wszystkich ulic w mieście.

     

    Lecąc prosto na wschód, z Santiago de Chile do Mendozy, przecina się najwyższą część Andów. Zalane słońcem łańcuchy górskie ciągną się bez końca. Spadają stromymi, wielokolorowymi stokami do głębokich dolin rzecznych. Białe czapy lodowców przykrywają szczyty, a ukryte wśród nich jeziora zmieniają odcień w zależności od nasłonecznienia. Jak okiem sięgnąć, nie widać śladów cywilizacji, cienia ludzkiej ingerencji w artystyczną twórczość erozji.

  • Ameryka Południowa Argentyna
    Mirosław Olszycki
    Zdjęcia: Mirosław Olszycki Zdjęcia: Julia Michalczewska

    Miasto pomyślnego wiatru

    W Buenos Aires wszystko jest wielkie: ulice, budynki, stadiony, place i port. To istny trzynastomilionowy potwór… jakże fascynujący.

    Różni moi rozmówcy, w tym Polacy, którzy mieszkają w Buenos Aires od wielu lat, nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, co ich tutaj zatrzymało. Sprzyjający klimat, dobra kuchnia, praca, której gdzie indziej brakuje, dogodne położenie? A może szansa zatańczenia tanga na ulicy, w centrum pięknego miasta?

  • Ameryka Południowa Argentyna Buenos Aires
    Grzegorz Kapla
    Zdjęcia: Grzegorz Kapla

    Pocałunki

    Tydzień w Buenos

    Są wszędzie. W słońcu i w cieniu. Namiętne i ukradkowe. W usta i kark. Na powitanie i na do widzenia. Są jak uścisk ręki.

    Niedziela. Szósta rano. Piękna godzina. Powietrze świeże, jak siedemnaście lat i nogi w czerwonych szpilkach. Trójkątne plastry słońca pomiędzy cieniami kamienic wzdłuż Avenida Corrientes są jeszcze na tyle wąskie, żeby oczu nie poranić. Zanim opuścisz gościnne progi „El Beso”, żeby zejść na parter, do wyjścia – dostaniesz kawę i rogalik medialunę. Właściwie croissanta, bo smakuje dokładnie, jak w Tuluzie.
    „El Beso” – znaczy: „Pocałunek”. Tango bar. Najlepsze miejsce w śródmieściu, żeby zobaczyć tangueros. Dwa przystanki metrem, od Plaza Republica. Nie ma szyldu, tylko adres, ale ciasno ponad miarę. I pełno dymu, mimo że nad głową jeden przy drugim wiszą samochodowe filtry powietrza. Robią za abażury. Ażurowe, jak pończochy tancerek. Wino podają tu niebezpiecznie czerwone. Zupełnie jak usta. I lepiej na tym pozostać.

  • Ameryka Południowa Argentyna
    Aleksander Z. Rawski

    Zmysłowy urok molocha

    Osvaldo, kierowca taksówki, zamówił w ulicznym barze kieliszek canie, wódki z trzciny cukrowej. Miał dobry dzień. Godzinę temu sprzedał turyście z Kanady pięćdziesiąt peso w banknocie już wycofanym z obiegu. W przypływie szczerości zwierzył się, że jeździ na fałszywych numerach, trudno bowiem o licencję taksówkarza. Więc on sam wymyślił numer dla swojego auta - 43 780. Identyczny – ale prawdziwy – jeździ gdzieś po mieście. Kto to sprawdzi...?! Buenos przeraża swoimi rozmiarami. Mieści w sobie ponad czterdzieści tysięcy fabryk różnej wielkości. Jedna z centralnych ulic, Rivadavia, liczy ponad trzydzieści kilometrów długości. Avenida 9 Julio ma sto dwadzieścia metrów szerokości.

  • Ameryka Południowa Argentyna
    Michał Kochańczyk
    Zdjęcia: Michał Kochańczyk

    Szczyt pod choinkę

    Wigilia na Fitz Royu

    Jesienią 1984 roku wziąłem udział w alpinistycznej wyprawie w Patagonii w Argentynie razem z alpinistami z Krakowa: Piotrem Lutyńskim, Wiesławem Burzyńskim, Mirosławem Falco-Dąsalem i Jackiem Kozaczkiewiczem. Naszym celem było przeprowadzenie nowej drogi, wiodącej wielkim zacięciem na północnej ścianie Fitz Roya, bardzo trudnego szczytu w Kordylierze Patagońskiej. Mimo że nie bardzo wysoki – 3441 metrów n.p.m. – w środowisku alpinistycznym owiany jest legendą.

  • Ameryka Południowa Argentyna
    Monika Witkowska
    Zdjęcia: Monika Witkowska

    Łaska Kamiennego Strażnika

    JAK WESZLIŚMY NA ACONCAGUĘ

    Należy do argentyńskich Andów i jest drugą co do wysokości górą Korony Ziemi. Mając 6960 metrów, jest też najwyższym szczytem obydwu Ameryk i w ogóle najwyższym poza Azją. Widniejąca na mapach nazwa Aconcagua to w języku miejscowych Indian „Kamienny Strażnik”.

    Pierwszy raz wierzchołek Aconcagui widzimy dopiero po dwóch dniach wędrówki. Jak zahipnotyzowani wpatrujemy się w odległy ośnieżony trójkąt, który z perspektywy naszego biwaku na wysokości 3200 metrów wydaje się nam tak bardzo niedostępny. Zastanawiamy się w myślach, komu z nas uda się na nim stanąć.

  • Ameryka Południowa Boliwia
    Marzena Wystrach
    Zdjęcia: Marzena Wystrach Zdjęcia: Krzysztof Wystrach

    Na drzewo!

    Gdy w Parku Narodowym Madidi zobaczyliśmy te niesamowite, oplecione lianami ogromne drzewa z rozłożystymi korzeniami, wiedzieliśmy, że musimy tu wrócić. Wrócić po to, aby połączyć nasze dwie pasje – podróże i wspinaczkę drzewną. Wspinanie się w takim miejscu stało się naszym marzeniem i wyzwaniem, z którym postanowiliśmy się zmierzyć. Park Madidi chroni jeden z najbardziej zróżnicowanych i niesamowitych ekosystemów naszej planety. Znajduje się w dorzeczu Amazonki, a jego teren pokrywa głównie tropikalny las deszczowy, co już gwarantuje wielką obfitość gatunków flory i fauny. Dodatkowo rozciąga się na terenie o niespotykanym zróżnicowaniu wysokości – od 100 do niemalże 6000 metrów n.p.m.

  • Ameryka Południowa Boliwia
    Magdalena Żelazowska
    Zdjęcia: Magdalena Żelazowska

    Przeżyć drogę śmierci

    Droga Śmierci w Andach uznawana jest za najniebezpieczniejszą trasę na świecie. Nie ma miesiąca bez mrożącego krew w żyłach wypadku. W przepaść spadają autobusy, ciężarówki, prywatne samochody. I rowerzyści.
    Jestem w Andach, prawie 5 000 m n.p.m., skazana na siebie i wypożyczony rower. Widoczność: kilkadziesiąt centymetrów. Głębokość tutejszych przepaści: 500 m. Przewyższenie do pokonania: ponad 3 000 m. Nie widzę tego, co jest w dole. Nie wiem, czy to lepiej, czy gorzej. Naciągam na uszy czapkę, zapinam klamrę przy kasku i do oporu ściągam taśmę. Zaciskam dłonie na kierownicy i niepewnie odrywam stopy od ziemi. Mam świadomość, że wystarczy jeden fałszywy ruch. Jestem na Drodze Śmierci.

Podziel się!

Zdjęcie dnia



Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
PROBIER
spółka z o.o.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk