980x200

Darmowe archiwum / Azja

Jeśli interesuje Cię publikacja z wybranego zakątka świata, którą już zamieszczaliśmy na naszych łamach, wybierz pierwszą literę poszukiwanego kraju lub wskaż kontynent, na którym znajduje się ten kraj.


a b c d e f g h i j k l ł m n o p r s t u v w z
  • Azja Turkmenistan
    Witold Repetowicz
    Zdjęcia: Witold Repetowicz

    Szczęśliwi wyjeżdżać nie muszą

    Taki kraj to raj na ziemi. Gaz i energia za darmo, a czynsz płacą tylko bogaci, mieszkający w apartamentach. Litr benzyny kosztuje złotówkę. Bilety na komunikację publiczną też bardzo mało. No i jedzenie jest tanie. Szczęśliwi w szczęśliwym kraju… Więc po co stąd wyjeżdżać? Tutejsza władza ma na to pytanie odpowiedź i tylko nieliczni obywatele tego kraju dostają paszport, nawet jeśli upadek Związku Radzieckiego spowodował, że czyjaś rodzina została na przykład w Kazachstanie. Turkmenistan to jeden z najbardziej zamkniętych krajów na świecie. – My chętnie dajemy wizy, ale oni ich nie wypuszczają – opowiadała mi Irina, Rosjanka z Kazachstanu, pracująca w tamtejszym MSZ, z którą podróżowałem z miasta Turkmenbaszy do Kazachstanu. – Tu jest jak w „Ojcu chrzestnym” – władza im daje, co trzeba, ale nic więcej, i żąda posłuszeństwa – dodaje. – Pensje Turkmenów też są niskie, bo po co im wyższe, skoro wszystko mają za darmo? Tylko jeśliby jednak wyjechali, to za granicą będą dziadami.

  • Azja Turkmenistan
    Anna i Robert Maciąg
    Zdjęcia: Roman Rojek Zdjęcia: Anna i Robert Maciąg

    Rowerem po jedwabnym szlaku

    Ruszyliśmy we trójkę. Ben, nasz kolega z Londynu i my, Ania i Robb. Na rowerach po Jedwabnym Szlaku. Przed nami było 10 tysięcy kilometrów przez pustynie i góry. Mieliśmy trochę pieniędzy i bardzo dużo czasu. Damaszek, Eufrat, Buchara, Samarkanda, Kaszgar. Każda z tych nazw brzmiała jak z opowieści o nieistniejących krainach. Odwiedzaliśmy je po kolei, spotykając niezwykłych ludzi, którzy swą pomocą i gościnnością ubarwiali naszą podróż. Po trzech miesiącach przyszedł czas na Turkmenistan. Po sześciokilometrowej przeprawie przez płaskie, pustynne bezdroże oddzielające irańskie miasteczko Serakhs od granicy z Turkmenistanem, po drugiej stronie przejścia granicznego przywitał nas tęgi mężczyzna. Dosłownie przywitał, zbliżając się do nas z szeroko otwartymi ramionami, aż wyczuliśmy jego lekko alkoholowy oddech.

  • Azja Uzbekistan
    Robert Robb Maciąg
    Zdjęcia: Robert Robb Maciąg

    Imperium z bawełny

    Bucharski Registan, czyli rynek, został zaanektowany przez cinkciarzy. W kraju, gdzie bankomaty wprawdzie są, ale turystom i tak wydają tylko dolary, ich praca jest wyjątkowo potrzebna. Cinkciarz najpierw pyta, ile dolarów chcemy wymienić, podaje swoją cenę, a następnie daje nam odliczone pieniądze, byśmy przeliczyli, czy aby na pewno wszystko się zgadza. Dopiero potem bierze od nas dolary.

    Wśród meczetów i medres – koranicznych szkół – krył się niegdyś bazar, gdzie od świtu do zmierzchu rozbrzmiewało mruczenie tłumu. Stragany uginały się od arbuzów, winogron, moreli, brzoskwiń, jabłek i śliwek – to wszystko w mieście otoczonym przez pustynię. Dziś nie ma już tego bazaru i nie ma takich arbuzów. Dziś trzeba uważać, by się nimi nie zatruć. Są ogromne, często nawet ośmiokilogramowe, soczyste i… pełne pestycydów.

  • Azja Wietnam
    Andrzej Bober
    Zdjęcia: Julia Michalczewska Zdjęcia: z archiwum Andrzeja Bobera

    W mieście wujka Ho

    Ho Chi Minh to dawny Sajgon. Czeka tu kilka nietypowych atrakcji i ciekawych miejsc, a wśród nich drążone pod ziemią tunele Wietkongu, bazarowe zakupy i przygody z kierowcami tuk-tuków, którzy proponują nielegalne w tym kraju używki i inne „uciechy”.

    Ho Chi Minh City jest największym miastem w Wietnamie, liczącym niemal 7,5 miliona mieszkańców. Pod względem liczby ludności przewyższa nawet stolicę – Hanoi, z jej 6,5 milionami obywateli. Nazwa Sajgon przestała obowiązywać w 1976 roku, gdy zwycięskie wojska Wietnamu Północnego nazwały miasto na cześć wielkiego prezydenta Demokratycznej Republiki Wietnamu – Ho Chi Minha, określanego często przez samych Wietnamczyków jako „wujek Ho”.

  • Azja Wietnam
    Justyna Kucharska
    Zdjęcia: Julia Michalczewska Zdjęcia: Justyna Kucharska Zdjęcia: Wikipedia / Irdyb

    Sen o Indochinach

    Przed wiekami kwitł tu handel jedwabiem. Dziś nikt nie wyjeżdża stąd bez szytej na miarę sukienki czy garnituru. Zakłady krawieckie są niemalże na każdym rogu i chyba nie ma stroju, którego nie można zamówić. Jednak miejsce to przyciąga turystów przede wszystkim pięknymi zabytkami i relaksującą atmosferą.

    Hoi An to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc w Wietnamie. W kraju, w którym bardzo wiele zabytków zostało zniszczonych podczas wojen, to miasto jest prawdziwą perełką – ze swoimi piętnastowiecznymi pagodami, lampionami i domami chińskich kupców.
    Miasta gęsto zaludnionego Wietnamu są chaotyczną mieszaniną betonu i blachy falistej, sklepików, domów i warsztatów. Niekończące się osady poprzetykane są kuriozalnymi projektami współczesnych deweloperów. Na tym tle Hoi An sprawia wrażenie romantycznego snu o Indochinach.

  • Azja Iran
    Łukasz Supergan
    Zdjęcia: Łukasz Supergan

    W poszukiwaniu ostatnich nomadów

    Aby poznać kraj, trzeba przejść go pieszo. Z tego założenia wyszedłem, udając się do Iranu. Plan był zwodniczo prosty: przejść na własnych nogach ponad 2300 kilometrów przez pustynne góry Zagros, po drodze szukając ludzi, dla których ten nieprzyjazny region, na przekór wszystkiemu, jest miejscem życia.

    Zagros to potężny łańcuch górski ciągnący się przez cały zachodni Iran, od granicy z Turcją po Ocean Indyjski. Od europejskich Alp po pakistańskie Karakorum na przestrzeni tysięcy kilometrów nie ma większego wypiętrzenia skorupy ziemskiej. Przez stulecia góry te były historyczną barierą, dzielącą Persję i Mezopotamię.

  • Azja Indie
    Witold Palak
    Zdjęcia: Witold Palak Zdjęcia: Dorota Palak

    Osiołkiem przez Himalaje

    Jednym z ostatnich miejsc prawie wolnych od turystów jest w Indiach region Ladakhu – trudno dostępny, klimatycznie kapryśny i przez połowę roku odcięty od świata. Do podróży po nim wybrałem środek lokomocji dający szansę na niezależność i będący zarazem legendą motoryzacji. Mało seksowny, hałaśliwy i niedoskonały technicznie. Dla jednych archaiczny, dla innych jednak kultowy. Motocykl Royal Enfield. W sam raz na himalajskie wertepy.

    Razem z moją partnerką Dorotą wyruszyliśmy z Manali objuczeni bagażami jak uchodźcy, a nie turyści. Nasz RE Bullet Electra w kolorze zielony metalic ledwie ciągnął w górę, kiedy pokonywaliśmy pierwszą przeszkodę – przełęcz Rohtang (3878 m n.p.m.).

  • Azja Indonezja
    Maja Gorzkowska
    Zdjęcia: Antoni Michalak

    Tam, gdzie żyją smoki

    O podróży każdy myśli jako o przemieszczaniu się w przestrzeni, a ja chcę doznać ruchu w czasie. Są takie miejsca na Ziemi, gdzie można dotknąć reliktów prehistorycznej przeszłości sprzed setek tysięcy lat.

    Epoka plejstocenu, czyli lodowcowa, 2,5 miliona lat temu: po ziemi pełzają prehistoryczne gady, drapieżniki i roślinożercy. Jedni żywią się drugimi, wybuchają raz po raz wulkany, ziemia się trzęsie, klimat podlega nieustannym cyklom. Podążając wąską i mroczną ścieżką prehistorii, mijam po drodze wiele zwierząt, ale skupiam się na krwiożerczych bestiach. Z pagórka zbiega w mojej wyobraźni ostatni z dinozaurów – tyranozaur. Jest największą i najbardziej przerażającą jaszczurką po wsze czasy, żywą maszyną do zabijania. Waży 6 ton i ma 13 metrów długości. 65 milionów lat temu znika, ale z jednym wyjątkiem.

  • Azja Gruzja
    Magdalena Żelazowska
    Zdjęcia: Magdalena Żelazowska

    Bóg, wino i śpiew

    Kiedy Bóg rozdzielał ziemię między narody, Gruzini nie ustawili się w kolejce. Usiedli z boku i wyciągnęli wino. Jedli, tańczyli i pili zdrowie Stwórcy. A kiedy po całym dniu pracy Bóg został sam, zaprosili go, by do nich dołączył. Tak mu pięknie grali i śpiewali, że się wzruszył, ale i zasmucił, bo nie został mu już ani jeden skrawek ziemi. Po namyśle oddał im ostatni, najpiękniejszy – ten, który zatrzymał dla siebie.

    Między groźnym Kaukazem a łagodnym pasmem zielonych gór Gombori rozciąga się Kachetia, największy winiarski region Gruzji. Kilkadziesiąt kilometrów od Tbilisi, w osłoniętej od wiatru słonecznej Dolinie Alazani, od tysięcy lat nieprzerwanie wiją się pędy winorośli. Jak okiem sięgnąć – winnice...

  • Azja Kambodża
    Sławomir Kozdraś
    Zdjęcia: Sławomir Kozdraś

    Angkor sceny z życia

    Wszyscy, którzy tu byli, są zgodni, że to jedno z najznakomitszych osiągnięć ludzkości. Nie ma natomiast zgody, ile czasu należy mu poświęcić. Para Australijczyków mówi mi, że na Angkor kilka godzin wystarczy. Anglicy twierdzą, że jeden dzień. Inni gotowi są tu spędzić tydzień. Decyzja zależy od tego, czy chce się poznać przyczyny poza efektem końcowym, rzeczywistość poza mitem, początek i środek historii, czy zaledwie nieuchronne zakończenie.

    Tuk-tuk pyrka rytmicznie. Siedzę tyłem do kierunku jazdy. Otwarta przyczepka kambodżańskich tuk-tuków, zwanych tutaj także remorkami, sprawia, że w trakcie jazdy kurz i pył szczypie w oczy. Jedziemy nie więcej niż 20-30 kilometrów na godzinę, mimo to co chwilę wyprzedzamy sznur innych remorków wiozących turystów.

Podziel się!


Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
Probier Leasing
sp. z o.o. sp. k.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk