Numer archiwalny / Lipiec 2011

Jesteś tutaj: Strona główna2011Lipiec

ROZWIŃ PEŁEN SPIS TREŚCI
  • Wojciech Albiński

    Msza za niepamięć

    Ksiądz Meyer siedział w kancelarii parafialnej. Był to pokój ciemny, rzadko wietrzony, na ścianach wisiały podobizny zasłużonych duchownych. Z foteli sypał się żółty proch, z doniczek wystawały martwe rośliny. Najlepiej trzymał się kaktus, każdego roku rodził kilka delikatnych szpilek. Obok kancelarii stał kościół. Biały, o konstrukcji strzelistej, górował nad okolicznymi domami. Była to jedna z zamożniejszych dzielnic Johannesburga, mieszkali tu urzędnicy, administratorzy spółek, inżynierowie. Z biegiem czasu wprowadzili się także włoscy przedsiębiorcy i portugalscy rzemieślnicy. Starym i nowym mieszkańcom coraz trudniej było zrywać się na poranne msze, ale na godzinę szóstą stawiali się tłumnie. W wyprasowanych ubraniach, pachnący lawendą, przychodzili prosto z basenów i kortów.

  • Azja Japonia
    Paweł Chudzicki

    Z klęską w tle

    Odkąd na świat przyszła nasza córeczka Matylda, w planach wyjazdowych bierzemy pod uwagę tylko te miejsca, po których można bezpiecznie podróżować z małym dzieckiem. Dlatego na liście krajów, które chcielibyśmy zobaczyć, pojawiła się Japonia. W lutym dowiedzieliśmy się o promocji Aerofłotu na lot z Warszawy przez Moskwę do Tokio. Niewiele się zastanawiając kupiliśmy bilety – wylot na początku marca i powrót na początku kwietnia. Dopiero, gdy zaczęliśmy bardziej szczegółowo planować wyjazd, zaczęły się wątpliwości, czy stać nas na miesięczny pobyt w Japonii. Okazało się, że ceny, zwłaszcza za noclegi, są dużo wyższe niż przypuszczaliśmy. Ponieważ mieliśmy dobre doświadczenia z CouchSurfingu z Rosji i Izraela, postanowiliśmy i tym razem skorzystać z tej metody taniego podróżowania.

  • Ameryka Północna Kuba
    Adam Kwaśny
    Zdjęcia: Adam Kwaśny

    Jubilatki Michała Anioła

    Trinidad de Cuba, kolonialne miasto w prowincji Sancti Spiritus, leży pomiędzy górami Escambray i plażami Morza Karaibskiego. Domy, utrzymane zazwyczaj w niebieskich i pomarańczowych barwach, mają szerokie, drewniane bramy i ozdobnie kute kraty w oknach. Plaza Mayor – główny plac miejski, jest gotową scenografią do romantycznych zdjęć. Pewnie dlatego często można tu zobaczyć białe parasolki, którymi osłaniają się młode dziewczyny wystrojone w koronkowe suknie. Każdej towarzyszy liczna rodzina i fotograf. Yenisey ubrana w czerwoną krynolinę, świetnie radzi sobie przed obiektywem. Jak gdyby w swoim piętnastoletnim życiu nie robiła nic poza ćwiczeniem min i gestów kobiet z towarzystwa. Na co dzień jest hałaśliwą dziewczyną w znoszonych sukienkach i rozdeptanych klapkach, które najchętniej zrzuca, aby biegać boso po kamienistych uliczkach Trinidadu. 

  • Azja Mongolia
    Rafał Ostrowski
    Zdjęcia: Rafał Ostrowski

    Miasto czerwonych bohaterów

    W 1924 r. mongolski Sejm Ludowy zmienił nazwę stolicy na Ułan Bator – Czerwony Bohater. Choć krwawe rządy komunistów odeszły w przeszłość, z pomników wciąż pozdrawiają mieszkańców bohaterowie rewolucji i chyba nikt nie myśli o zmianie nazwy stolicy. W centrum Ułan Bator znajduje się plac Süchbaatara. Jest to popularne miejsce spotkań ułanbatorczyków, a przy tym główny punkt orientacyjny turystów szukających swoich ścieżek w obcym mieście. Süchbaatar był wodzem rewolucji ludowej z 1921 r., która na kilkadziesiąt lat zaprowadziła w krainie stepów krwawy terror. „Byłoby dla nas bardzo korzystne, gdybyśmy zdołali zabić tak wielu, jak tylko będzie możliwe, przedstawicieli okrutnego kleru i kapitalistów” – napisał w 1921 r. Włodzimierz Lenin do Politbiura w związku z rozruchami w rosyjskim mieście Szuja. Radził, żeby nie wypuścić z ręki wyśmienitej okazji, jaką stwarzał bunt i by utopić to powstanie we krwi nieprzyjaciół.

  • Afryka Namibia
    Anna Olej-Kobus
    Zdjęcia: Anna Olej-Kobus Zdjęcia: Krzysztof Kobus

    Dzień z buszmenami

    Jadąc do Namibii wiedzieliśmy, że nie mamy szansy na zobaczenie dzikich plemion Buszmenów. Po prostu takie już nie istnieją. Dziś stopień autentyczności wiosek w dużej mierze zależy od tego, czy na potrzeby turystów schowane są plastiki i zachodnie ubrania. Chociaż… przygotowując się do wyprawy do Namibii trafiałam w sieci na zdjęcia Buszmenów w tradycyjnych strojach – myśliwych czających się z łukiem na zwierzynę, półnagie kobiety tańczące wokół ogniska. – Farciarze – myślałam o autorach fotografii. – Ciekawe ile tygodni czekali, by zrobić to zdjęcie… Jeszcze nie wiem, że zrobienie takich zdjęć jest banalnie proste, trzeba tylko wykupić odpowiedni pakiet zwiedzania wioski.

  • Europa Norwegia
    Daniel Klawczyński Dominika Skonieczna
    Zdjęcia: Dominika Skonieczna Zdjęcia: Daniel Klawczyński

    W kolejce do przepaści

    Lysefjord należy do najpiękniejszych i najczęściej odwiedzanych zakątków Norwegii. Jedni przyjeżdżają tu dla widoków oglądanych podczas górskiej wędrówki. Inni podziwiają urodę fiordu z morskiego kajaka. Jest też wcale niemała grupa takich, którzy pragną poczuć oddech otchłani i rzucają się w przepaść z kilometrowego urwiska. Stein Edvardsen z Norwegii dopiero w roku 1992 zaczął pasjonować się skokami BASE. Nazwa to skrót angielskich słów: Building (budynek), Antenna (antena), Span (przęsło), Earth (ziemia) i oznacza skoki spadochronowe wykonywane z wieżowców, masztów, mostów i skalnych ścian. Stein miał na koncie tylko trzy takie skoki, kiedy w sklepie w Stavanger zobaczył na pocztówce zdjęcie Kjerag. Wpadające wprost do morza przepastne urwiska tej góry na obrazku wyglądały imponująco.

  • Ameryka Południowa Peru
    Roman Warszewski
    Zdjęcia: Roman Warszewski Zdjęcia: Arkadiusz Paul

    Awantura o Caral

    Zawsze chciałem dotrzeć do Caral, bo zawsze chciałem ujrzeć najstarsze miasto w Ameryce Łacińskiej. Nawet wtedy, gdy jeszcze nie miałem pojęcia, że jest nim właśnie Caral; gdy nie wiedzieli tego jeszcze najbardziej biegli archeologowie. Caral, położone 250 km na północ od Limy, leży w sercu całkowicie kamienistej pustyni. To ofałdowany, na wskroś wyschnięty ugór, pokryty niezliczonymi odłamkami skał. Ostatnie miejsce, w którym mógłby chcieć osiedlić się człowiek. I właśnie z tej niegościnności wyniknęły kłopoty dla dr Ruth Shady – peruwiańskiej archeolog, która wiedziona nieomylną intuicją jako pierwsza w 1994 roku zainteresowała się tym terenem.

  • A to Polska właśnie Polska
    Katarzyna Rojek
    Zdjęcia: Julia Michalczewska Zdjęcia: Katarzyna Rojek Zdjęcia: Stanisław Składanowski

    Trójmiejskie drogi do wolności

    Odwiedził mnie znajomy przewodnik z Etiopii, z którym Poznaj Świat przeprowadził wywiad w poprzednim numerze.
    – Widziałem dziś w Gdańsku Fontannę Neptuna, pospacerowałem po sopockim molo i zwiedziłem w Gdyni wasz najstarszy żaglowiec. Czy mogłabyś mi jutro pokazać Drogę Wolności?
    – Chyba Aleję Zwycięstwa? Tam jest niemiecki konsulat, potrzebujesz wizy?

    – Nie. Widziałem kiedyś taki plakat „Zaczęło się w Gdańsku, Drogi do wolności”, na którym pokazano, jak system komunistyczny runął jak kostki domina.
    – Rozumiem, że chodzi ci o pokazanie naszej drogi do wolności.
    Umówiliśmy się następnego dnia rano pod Kościołem Mariackim. – Ale ja już byłem w tym kościele. Wiem, że Bazylika Mariacka jest największym na świecie kościołem zbudowanym z cegły.
    – To prawda. Jest też ważnym miejscem na drodze do wolności. Dlatego tu zaczynamy nasz szlak.

  • Europa Ukraina
    Jędrzej Majka
    Zdjęcia: Jędrzej Majka

    Przepis na Lwów

    Z miastem tym jest jak z barszczem ukraińskim. By poznać pełnię smaku, trzeba jeść powoli, rozpoznać i rozsmakować się we wszystkich jego składnikach. I tak jak nie da się szybko ugotować dobrego barszczu, tak samo nie da się poznać Lwowa podczas krótkich odwiedzin. Sfotografowanie się na tle trzech katedr, opery czy pomnika Mickiewicza to za mało. We Lwowie trzeba się zadomowić. – To nie ma sensu – odpowiadam każdemu, kto prosi mnie o wyznaczenie jednodniowej trasy po Lwowie. Wciąż słyszę, że ktoś będzie tam przejazdem, w drodze do Kijowa, Kamieńca czy na Krym i chce poznać prawdziwy Lwów. – Wydrukowałem z internetu taki program „Lwów w 24h”, zobacz i powiedz, co o tym sądzisz – usłyszałem po raz kolejny kilka dni temu. I znów odpowiedziałem: Lwowa w ten sposób nie poznasz. Moja rada jest prosta: – Usiądź w pierwszej napotkanej kawiarni i patrz. Lwów sam do ciebie przyjdzie.

  • Ameryka Północna USA
    Robert Szewczyk
    Zdjęcia: Robert Szewczyk

    Zupełnie niedawno w Ameryce

    Przestrzeń. Bezkresna i falująca rozgrzanym powietrzem pusta szosa, znikająca hen za wciąż uciekającym horyzontem i wyblakły od słońca błękit nieba. Cichy szum silnika na zupełnie opustoszałej bocznej drodze, na której jesteś zupełnie sam. Jeśli zatrzymasz się nocą, to pod niebem, usianym bezlikiem gwiazd usłyszysz dochodzące z niedaleka wycie kojota. On też patrzy  w górę. Przypomina sobie, że pomagając Stwórcy układać gwiazdy na nieboskłonie w zniecierpliwieniu rozsypał je wszystkie jak popadnie. Pan przegnał go, a kojot do dziś wyje ze złości, gdy tylko zobaczy nad sobą gwiazdy. Tak mówią Indianie Navajo. Wszędobylski, ale i płochliwy kojot jest dla nich tym, czym dla nas czarny kot.

  • Europa Włochy
    Marek Sołtysiak
    Zdjęcia: Grzegorz Miedziński Zdjęcia: Kiauhlen

    Wyzwanie dla prawdziwych bikerów

    Doskonale przygotowane i oznakowane trasy – o różnej nawierzchni i różnym stopniu trudności. Wymagające podjazdy
    i zapierające dech w piersi zjazdy. A ponadto – świetna włoska kuchnia, gościnność i życzliwość na każdym kroku. To wszystko sprawia, że Dolomiti Brenta Bike jest przedsięwzięciem, które spełniło marzenie niemal każdego miłośnika kolarstwa górskiego. Grupa Dolomitów Brenta w prowincji Trentino zajmuje obszar 500 kilometrów kwadratowych i znajduje się na zachód od doliny Adygi. Otaczają ją doliny: Val di Non, Val di Sole (gdzie w 2008 r. odbyły się mistrzostwa Świata w Kolarstwie Górskim XC), Valli Giudicarie oraz Val Rendena. Warto też wiedzieć, że w okolicy znajdują się dwa duże ośrodki narciarskie – Pinzolo-Madonna di Campliglio oraz Paganella (Molveno-Andalo).

Podziel się!

Adres redakcji:
ul. Jaśkowa Dolina 17
80-252 Gdańsk
e-mail: redakcja@poznaj-swiat.pl
tel. 535 444 990

PRENUMERATA:
tel. 58 350 84 64

Wydawca:
PROBIER
spółka z o.o.
Kowale Glazurowa 7
80-180 Gdańsk